Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

Wyspa Tokio – przeżycie to nie tylko ucieczka z wyspy

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - lut• 28•17

wyspa_tokio

 

Aż się dziwię, dlaczego dopiero teraz trafiłam na autorkę.
Wnikliwie, dosadnie i z dużym chłodem emocjonalnym opisuje psychikę ludzką.W Wyspie Tokio – w dużym skrócie i uproszczeniu, zobaczyłam co może stać się na bezludnej wyspie, gdy pewnego dnia trafi tam grupa 31. mężczyzn i jedna kobieta. I nie chodzi tu absolutnie (tylko) o seks. Kirino idzie o wiele, wiele dalej. Golding przy niej wymięka.

O czym więc dla mnie jest ta książka, która szokuje zakończeniem?

Aby nie psuć Ci niewątpliwej dawki emocji, jaką sobie dostarczysz oraz mnóstwa refleksji, gdy już wsiąkniesz w treść książki, zasygnalizuję tylko to, co ja w niej zobaczyłam.

Kto i jak organizuje się i z jakim skutkiem, gdy raptem musi żyć z dala od cywilizacji.  Chińczycy kontra Japończycy. To nie tylko informacja o tym, jak można podejść do problemu. I jak się zorganizować.  Ale jak tworzy się społeczeństwo i jakie są różnice pomiędzy ludźmi, którzy muszą raptem żyć w tych samych warunkach. Co tworzą jedni a czego nie robią inni? Jakie są tego przyczyny?

Chodzi o to, jak przeżyć na tej wyspie. Chodzi o sens życia. Nie tak jak poprzednio, życia tylko dla siebie samych, ale o sens życia mieszkańców wyspy, dla mieszkańców wyspy, przez mieszkańców wyspy. Tak. Bo inaczej wszyscy poumieramy. Przeżycie to nie tylko ucieczka z wyspy. 

Czytając Wyspę… zastanawiałam się dlaczego autorka skupia się bardziej, poświęcając więcej czasu  na wnikliwszą analizę zachowań kilku jednostek z bezludnej, dotychczas wyspy? Kobieta – naturalne, bo jedyna, matka, pierwotna Ewa itd. Watanabe – indywidualista, samotnik – i jak twierdził pierwszy gość na wyspie najbardziej pasujący do bezludnej wyspy. Może autorka chciała powiedzieć, że w warunkach, gdy zaczynamy od zera, kiedy jest bardzo ciężko, jesteśmy sami skazani zawsze na siebie a wygrywają samotni?

Bo trzeba pamiętać, że pomimo ogromnych korzyści jakie daje praca w grupie i szans jakie stwarza na przetrwanie – to również miejsce zagrożenia.

Doszukałam się tu również swego rodzaju proroctwa, że Chińczycy będę potęgą.  Zwłaszcza, że mówi o tym późniejsza wróżbitka. Ale to już moje skrzywienie o którym piszę regularnie czytując literaturę azjatycką i obserwując umacnianie się potęgi Chin.

Nazwa dwóch głównych grup, również nie wydała mi się przypadkowa. Ci z Tokio i Ci z Hongkongu. Dosłowny obraz dwóch krajów? Na zasadzie – pokaż mi jak zachowuje się mała grupa ludzi a powiem ci jak działa/będzie działał dany kraj?

Jak zmienia się psychika człowieka – stopniowo, z biegiem czasu, gdy człowiek ciągle  żyje w trudnych warunkach?

Co decyduje o tym, że jesteśmy cywilizowani? Gdzie jest granica?

Jeden z rozbitków przyznaje:

Tęsknię za cywilizacją.(…)bez cywilizacji ludzki mózg jedynie się cofa i człowiek powraca do zwierzęcej postaci.

Czy przetrwasz tworząc cywilizację – czy przeciwnie, pozbywając się cywilizacyjnych przyzwyczajeń i dobrodziejstw, wracając do zwierzęcej postaci w sobie?

Czy pozbycie się swojego ja to dobry pomysł na przetrwanie? I które ja jest prawdziwe – to cywilizowane czy to ujawnione w ekstremalnej sytuacji?

A może, aby przetrwać trzeba pozbyć się tego, do czego jesteśmy tak przywiązani, jak Oraga:

W wyniku rozstania z okularami, do których był tak bardzo przywiązany, znalazł się w świecie idylli, gdzie nie dosięgła go rzeczywistość.

Więc książka dotyka też tematu przemiany. Zarówno tej wewnętrznej, indywidualnej, jak i tej dokonującej się w zbiorowości. I o konsekwencjach tej przemiany, bo:

(…)jak się człowiek nie zmieni, to nie przeżyje…

I o to, czego potrzebuje człowiek, aby był szczęśliwy? Czy wystarczy mu on sam – wewnętrznie poukładany?

I kolejne pytania, które zadałam sama sobie – czy lepiej być samolubnym, czy działać dzięki innym i dla innych, wyzbywając się własnego egoizmu? Egoizmu – czy jednak po prostu woli ochrony życia za wszelką cenę?

I czy na pewno zachowania z wyspy są zarezerwowane tylko dla dzikiego świata? Czy nie zachowujemy się tak, nosząc eleganckie ubrania i żyjąc w cywilizowanym świecie, zakładając białe rękawiczki?

Dla mnie zakończenie sugeruje, ze obie opcje są dobre i pozwalają przeżyć. Ciekawa jestem, jakie będzie Twoje zdanie.

Jednego jestem pewna – ta książka jest jak jazda bez trzymanki na diabelskim młynie. A do tego dochodzi jeszcze zaskakujący (?) finał.

fot.www.nipponcinema.com

fot.www.nipponcinema.com

Z Natsuo Kirino (a właściwie  (桐野夏生 Mariko Hashioka) spotkam się z całą pewnością jeszcze wielokrotnie. Wielki ukłon dla autorki za misterną konstrukcję, przemyślaną fabułę oraz wnikliwość w pokazywaniu człowieczeństwa.

Myślę, że czytając Wyspę Tokio, możesz mieć mnóstwo zupełnie innych refleksji. Na pewno książka nie pozostawi Cię obojętną.

W każdym razie – tym, którzy lubią czytać o człowieku w sytuacjach ekstremalnych, zwłaszcza w otoczce wielu, często niezbyt wygodnych pytań o naturę człowieka, jego zachowania, sposób życia -polecam bardzo energicznie. .

Moja nota- zdecydowane 6/6

Komentarze

comments

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge