Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

Władczyni królestwa z lodu, czyli z ulicy na tron

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - mar• 17•12

Caryca E. AlpstenCaryca Ellen Alpsten przypomina mi, pod względem treści, Slumdoga… i oczywiście bajkę o Kopciuszku. Taką historię od pucybuta do milionera. Z małym, subtelnym wyjątkiem. Ta historia jest całkowicie prawdziwa.

Marta Skowrońska, kobieta o zrozpaczonym sercu i pustym żołądku, przeszła długą drogę z chaty inflanckiego chłopa (dzisiejszy teren Łotwy) na dwór cara Piotra I, do jego łóża i serca. Co więcej, została koronowaną carycą Wszechrusi jako Katarzyna I. Co prawda, tylko na dwa lata (1725 – 1727), ale jednak.

Jako, że akcja powieści dzieje się głównie w Rosji, nie brakuje więc w niej opisów biedy, gwałtów, braku szacunku dla człowieka, gdy liczy się państwo, zdrady małżeńskiej, podstępu, zawiści, rozpaczy i niewyobrażalnego okrucieństwa. Nawet dzieciobójstwa w imię słusznej sprawy.

Alpsten, trzymając się (w większości), historycznych faktów, bardzo drobiazgowo kreśli portret psychologiczny, oprócz tytułowej carycy, również, początkowo jej kochanka a późnej męża, ambitnego wizjonera, wyciskającego ostatnie poty z podwładnych, byle tylko zrealizować swoją wizję państwa, Piotra I.

Samą książkę czyta się błyskawicznie. Aż trudno uwierzyć, że to debiutancka powieść niemieckiej dziennikarki. Dlaczego jej lektura pozbawiła mnie snu na dobrych kilka nocy?

Bo Alpsten świetnie portretuje.Bo nikogo nie usprawiedliwia, nie ocenia, tylko relacjonuje, trzymając się faktów.

Bo to co czytałam, wzbudzało przeróżne emocje, i to jak na karuzeli.A to jedno z ważniejszych, dla mnie, kryteriów dobrej powieści. Tak, tak, zdarzyło mi się nawet zapłakać. Ale nie powiem, w których miejscach.

Raz przymierałam głodem w nędznej chacie chłopskiej, raz pławiłam się w niewyobrażalnym luksusie, by za chwilę poczuć wściekłość na męża kochającego się, z niemalże każdą interesującą kobietą, która znajdzie się w pobliżu.

Jak przystało na powieść historyczną, jesteśmy świadkami zdobycia południowego wybrzeża Zatoki Fińskiej, aż do Jeziora Ładoga. Śledzimy narodziny u ujścia rzeki Newy, twierdzy Pietropawłowskiej, która była zalążkiem nowego, pięknego dziś miasta, Sankt Petersburga. Widzimy jak Szwedzi, wycieńczeni chłodem i głodem zostają rozbici w bitwie pod Połtawą. A wielka wojna kończy się pokojem w Nystad.

Jeżeli mam się trochę poczepiać i ponarzekać. Razi mnie trochę język, jakim posługuje się od początku Marta vel Katarzyna. Kwiecisty język ubogiej, niewykształconej analfabetki raczej tak nie brzmi. Chyba, że Pani Alpsten celowo dała jej, oprócz roli carycy, rolę elokwentnej narratorki.

Patrząc z perspektywy matki dwóch małych brzdąców, zabrakło mi na 540 stronach książki, opisów żalu, rozpaczy, bezsilności matki po stracie dziecka. A Katerinuszka, mateczka, jak nazywał Piotr swoją żonę, straciła ich dziewięcioro (!) z dwunastu (wg autorki), lub jedenastu (wg źródeł), które urodziła. Jest tylko jeden opis bezsilności i bólu. Nie wiem, czy to zabieg celowy, czy przeoczenie.

Nie wyobrażam sobie, nawet jako silna kobieta, jaką jestem, aby przejść nad tymi zdarzeniami do codzienności. Tak zwyczajnie, jakby nic się nie stało. I to tyle razy.

Dla mnie Caryca, to też powieść o okrutnej, codziennej walce o przetrwanie. I to nie tylko, wbrew pozorom, tych najbiedniejszych. Tam gdzie przepych, bogactwo i władza, walka staje się jeszcze bardziej wyrafinowana. A ci co są (chwilowo) na szczycie muszą być uważni cały czas. Ci, którzy chcą tam być, nie cofną się przed niczym. Dosłownie. Rodzinne koligacje, więzy małżeńskie, czy wieloletnie przyjaźnie, nie pomogą i nie chronią.

Caryca, to tez powieść, oczywiście dla mnie osobiście, o patologii rodzinnej, rodzinach dysfunkcyjnych. Po raz kolejny już, czytając powieść historyczną tego typu, lub oglądając choćby filmy o funkcjonowaniu angielskiej monarchii, mam wrażenie, że cena, jaką płacą dzieci w kolejnych pokoleniach za znalezienie się na szczycie władzy, za bogactwa i zaszczyty oraz nieograniczone możliwości jest zbyt wielka. I tak sobie myślę, czy ja bym chciała ją zapłacić? Nie jestem przekonana.

Reasumując polecam. Bardzo. I to teraz, póki jeszcze nie ma wiosny w pełnej krasie.

Moja ocena: 5+/6

Komentarze

comments

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge