Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

Tragedia na morzu, czyli wiedza to jednak władza

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - mar• 09•13

tragedia_na_morzu   Kurcze, pomyślałam, kobieta potrafi obsługiwać maszynę, zna się na żeglowaniu. Potrafi czytać mapy, korzystać z sekstansu. Co więcej, ma spory zapas wody i jedzenia na pokładzie. Nawet w pewnej chwili, w ramach ponownego dyscyplinowania siebie, sprzątając pokład, znajduje piwo, cygara i…Co prawda właśnie straciła ukochaną osobę, jednak dziewczyna wie dokąd płynie. Co więcej potrafi tak sterować, nawet uszkodzoną maszyną, że jest w stanie, wolniej, ale jednak, doprowadzić ją do spodziewanego celu.

Zatem, co w tym aż tak ekstremalnego?

Aby znalezć odpowiedz na to pytanie, zaczęłam przeglądać filmiki na YouTubie, o statkach płynących podczas sztormu. I chyba znalazłam odpowiedz na to pytanie.

Tami Oldham i jej narzeczony, Richard Sharp, pewnego pięknego, przepełnionego sielskością dnia, wypływają z Tahiti na jachcie Hazana.

Są młodzi ale doświadczeni i zaradni.  Do szaleństwa zakochani w sobie i  żeglarstwie. Dwudziestego dnia sielanki, ich łódź, niestety, trafia w sam środek niebezpiecznego huraganu. Zaraz po tym, jak kobieta, na polecenie ukochanego chroni się w kajucie, słyszy jego przeraźliwy krzyk. Potem zapada ciemność.

Tami budzi się po 27. godz. i…

Wiedza, to władza. Tak sobie pomyślałam, czytając Tragedię na morzu. W tym przypadku to władza nad śmiercią. Wiedza, która uratowała życie.

I myślę tu o dwojakiej wiedzy: tej dosłownej, odpowiadającej na pytania – jak? kiedy? co?, oraz wiedzy o sobie samym. Co zrobić, abyśmy sami dla siebie, byli największymi sprzymierzeńcami? I to w chwili, gdy jedyne czego pragniemy dla siebie, to śmierć obok ukochanego.

Bardzo zaimponowała mi główna bohaterka, a jednocześnie autorka książki. Niebanalnym życiorysem, siłą – w każdym tego słowa znaczeniu, zaradnością i apetytem na życie. Swoją postawą i osobowością przypomniała mi Leni Cox, Królową Zimnych Wód o której już pisałam (tu recenzja).

Muszę jednak przyznać, że trochę mnie ta książka rozczarowała. Sama relacja, i ujęcie tak fascynującego tematu – autorka podała bardziej jak suchą informację, niż pełną emocji relację z walki o życie.

Do tego opisy jej zmagań, z morzem i sobą, przeplatają opisy jej wcześniejszych rejsów z ukochanym. A ten zabieg, po co, pomyślałam.

Jednak zaraz usłyszałam w głowie odpowiedż -przecież to jest w pewnym sensie złożenie prywatnego hołdu osobie, którą kochała, z którą miała dzielić swój los a która tak nagle, bez uprzedzenia ją opuściła. Jednocześnie – tak sobie myślę, że to zwyczajne przedstawienie faktów, dobitniej podkreśla to, że śmierć dotyczy każdego z nas i może przyjść tak szybko. Tak ogromnie, zaskakująco szybko. A pózniej, dla tych, którzy nie poszli z nami, pozostaje tylko bolesna pustka. I bezsilność.

Dla mnie, to również książka o wielkiej pasji. Tak wielkiej, że chyba warto żyć na pełnych obrotach, gdy wiesz, że każda kolejna chwila będzie niemalże idealna, i wcześniej umrzeć. Niż udawać własnego życia, żyjąc długo. Jak podkreśla sama autorka:

tragedia_na_morzu_para

Fot. www.thelisticles.com

(…) Podkreślam, że swoją opowieścią dzielę się z innymi dlatego, aby poinformować każdego, kto wyrusza na morze, mężczyznę czy kobietę, jak ważne jest przygotowanie do możliwości przejęcia roli kapitana. 

I to wszystko, razem z panowaniem nad swoim umysłem, klucz do przeżycia. Oczywiście kapitan statku, Richard, pomimo, że posiadał i ogromne umiejętności i był z natury liderem, przewodnikiem, i panował doskonale nad swoim umysłem – nie przeżył.

Jednak wydaje mi się, że w jego przypadku, to ten mały margines zdarzeń, nad którymi nawet przygotowani na 110%, nie zapanujemy.

Reasumując – książka, moim zdaniem, nie dołączy do kanonu wielkiej literatury. Jednak warto się nad nią pochylić, aby zastanowić się nad swoim życiem. Czy jestem kapitanem swojego życia? Czy rzeczywiście kreuję, płynąc na pełnych żaglach – czy tylko dryfuję?

I właśnie z tego względu daję książce ocenę 4/6

Komentarze

comments

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge