Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

To oślepiające, nieobecne światło – czyli umysł, który ratuje życie

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - cze• 24•12

9 331 200 minut czyli 155  520 godzin, 6480 dni więc, w przybliżeniu 18 lat.

Tyle siedział w tajnym więzieniu marokańskim,Tazmamart, pod ziemią, bez światła, wbity w – jak określił sam autor system powolnego uśmiercania w całkowitej izolacji, główny bohater książki To oślepiające, nieobecne światło. Skazany na wieloletnie tortury za wzięcie udziału w zamachu na króla.

Wyobraź sobie, że siedzisz od teraz w ciemnej norze, pod ziemią, czyli w celi-grobie o długości 3 metrów i szerokości 1,5 metra. Wśród swoich odchodów, jedząc tylko suchy chleb i raz w tygodniu makaron z tłuszczem wielbłąda. Twoimi towarzyszami w celi są karaluchy, a czasem nawet skorpiony, które cię atakują. Tak każdego dnia, dzień po dniu przez 18. lat. A do tego nikt z bliskich nie wie, gdzie przebywasz i czy w ogóle żyjesz. I nawet nie wiesz, w jaki sposób i kiedy to się skończy.  Brzmi koszmarnie, prawda? Dla mnie – niewyobrażalnie koszmarnie.

Tahar Ben Jelloun, marokański pisarz, mieszkający na stałe we Francji, podjął się napisania książki opartej na autentycznej relacji z katorgi, jednego z więźniów, który przeżył. Czy udało mu się stworzyć coś więcej niż relację z więzienia?

Zdecydowanie tak. O wiele więcej. Jak określił sam wydawca: Tahar Ben Jelloun nada jego relacji doskonałą artystyczną formę.

Autor dał świadectwo prawdziwym wydarzeniom, pokazał sposóby na przeżycie, zobrazował wszystkie fazy, jakie przechodzi uwięziona ofiara. Opowiadając współuczestniczył w koszmarze – ale też nakreślił obraz codziennej walki z nim. 

Czy można jednak skupiać się na walorach estetycznych książki w obliczu takiego tematu? Tak. Bo książka to bardzo sugestywny, prawdziwy obraz koszmaru. Ale koszmaru, z którego wychodzi się wbrew nadziei.

A jak twierdzi główny bohater, ustami pisarza: co może być gorszego od przeżycia horroru? Patrzeć, jak mu się zaprzecza. I to właśnie chcieli zrobić rządzący, po uwolnieniu kilku ocalałych więźniów. Udawać, że Tazmamart nigdy nie istniał.

Książki nie da się czytać jednym tchem – chociaż jej treść wciąga bardzo. Może to zabrzmi dziwnie i obelżywie nawet, ale pomimo tematu jaki podejmuje, albo właśnie ze względu na temat, trzeba ją smakować.

Jak światło, którego nie ma może oślepić? Okazuje się, że może. Wewnętrznie. Bo wygrana toczy się o stawkę najwyższą, przeżycie pomimo, wbrew wszystkiemu. Jak można przeżyć wbrew nadziei? Wbrew faktom?

Stałem przed sobą nagi – i to było moje zwycięstwo – mówi ocalały więzień. Znalazłem swoje miejsce w ciemności.

Co takiego zrobił, że przeżył, znosząc głód, brud, choroby i ciągłą ciemność? Odizolowany od wszystkiego i wszystkich, pełzając w celi, bo o wyprostowaniu się nie było mowy, i to przez 18. długich lat?

Odpowiedź można znaleźć właśnie w książce.

Książce dają najwyższą notę na mojej skali – za temat, za postawę głównego bohatera i samemu autorowi, za idealne spisanie historii, bez patosu a jednocześnie z należną czcią dla więźniów, a raczej ofiar systemu. Zdecydowanie polecam a dla czytających literaturę łagrową i lagrową to lektura obowiązkowa.

Moja nota: 6/6

Komentarze

comments

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge