Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

„Teoria bezwzględności” Beaty Pawlikowskiej, czyli jestem źródłem zdarzeń.

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - lis• 14•12

W trakcie lektury Teorii bezwzględności, miałam ochotę gdzieś biec, coś robić, krzyczeć, działać… cokolwiek.

I pomyślałam: Pani Beato, ja też tak myślę, nie jest Pani odosobniona w swoich poglądach, i nie musi Pani czuć się wyobcowana…

Jednak przemyśleniom Pani Beaty poddałam się trzy książki wstecz… i chyba niewiele zmian wprowadziłam do swojego życia. Chyba nie dołożę swojej cegiełki w planie ratowania naszej cywilizacji i ochrony nas… przed nami samymi. Ale, czy na pewno?

To, co mnie ujęło w książce – to dociekliwość, autentyczna spójność wewnętrzna, logika wywodu i odwaga w byciu sobą. Zawsze. Odwaga w pójściu własnym torem myślenia, odczuwania po swojemu, i przede wszystkim, w życiu na swoich warunkach. Szczególnie, gdy to mało popularne.

Również język, jakim posługuje się Pawlikowska, przmawia do mnie bardzo sugestywnie.

I czuję, z podkreśleniem słowa czuję (kto przeczyta książkę, dowie się dlaczego), że mogę w pełni zaufać jej osądowi kondycji człowieka XXI w. A jej poglądy są maksymalnie spójne ze stylem jej życia. I chyba, niestety, muszę ze wstydem przyznać, że ja taka do końca, przynajmniej w tej kwestii, spójna nie jestem. Przynajmniej wiem już, co chcę poprawić.

Czytając „Teorię… ” pomyślałam, nie pierwszy raz, czy to podróżnik, mocno doświadczający rzeczywistości, czy fizyk kwantowy, czy psycholog lub filozof, wszyscy mówią w zasadzie o tym samym, tylko w innych językach. A to o czym mówią, dotyczy nas wszystkich globalnie i każdego z nas, z osobna. I właśnie, między innymi, jak dla mnie, o tym jest ta książka.

 

Książka, w której metafora przeplata się z konkretnymi teoriami/prawami fizyki, psychologia akademicka z praktycznym, bogatym życiem podróżnika.

Pani Beata twierdzi: ja jestem żródłem zdarzeń.  I dla mnie to jest właśnie taki efekt motyla. Teoria, która lata temu, przekonała mnie do tego, że każdy z nas, jest ważny, szczególnie w kontekście globalnym.  Wszystko ma znaczenie i każdy z nas jest ważny. Bo nasze emocje, myśli, działania tworzą element całej, logicznej i spójnej układanki. A wszędzie i wszystko w przyrodzie dąży do równowagi.

Spójne życie, w zgodzie z autentycznym ja to bardzo trudne zadanie.  A do tego wyzwanie dla każdego z nas. Dlaczego więc wielu z nas idzie na skróty? Rezygnując z bycia szczęśliwym, z bycia sobą? Żyjąc namiastkami, pozornymi wyspami szczęścia? To najłatwiejsza droga, a jednocześnie taka ciężka, prawda? Wiarygodna książka zrodzona z doświadczenia.

 Reasumując – polecam wrażliwcom, nawet tym, którzy znają psychologię i te wszystkie „Sekrety”. Raczej nie zawiodą się lekturą poszukiwacze, i ludzie, którzy duszą się we własnym sosie. Takim, który już nie smakuje za bardzo.

Poniżej, jeden z fragmentów książki, w interpretacji autorki:

A tu krótka wypowiedz Pani Beaty, na temat tego, dlaczego to najważniejsza książka ze wszystkich, które napisała:

Moja ocena:4,5/6 

Komentarze

comments

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge