Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

„Ratując ryby od utonięcia”, czyli co naprawdę dzieje się w Birmie.

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - maj• 16•15

ratujac_ryby_od_utonieciaWiedziałaś, że Birma nie nazywa się już Birma tylko Mjanma (lub w wersji polskiej Mjanmar)? Do chwili, gdy przeczytałam książkę, nie miałam o tym pojęcia. Nie śledziłam wydarzeń w Birmie/Mjanma. Nie wiedziałam, co wyprawia (-ła?) tam junta wojskowa. Raczej wyprawia, bo pomimo, iż w wyborach w 2011 r. wygrał po 50 latach rządów wojskowej junty, cywilny prezydent (tak, tak – były generał (sic!) Thein Sein, to nadal znaleźć można informacje o faktycznych wydarzeniach. A te, mówiąc eufemistycznie, nie napawają optymizmem. Birma dotychczas kojarzyła mi się z przepięknym krajobrazem i kobietami – żyrafami. To te z długimi szyjami, na których mają ogromną ilość metalowych obręczy. Ale informacje, które zaserwowała mi pomiędzy dosyć delikatną historią, Amy Tan, zmroziły mnie, poszerzając znacznie wiedzę o tym kraju. Dlaczego?

Przez około połowę książki akcja snuje się niespiesznie, niczym wakacje głównych bohaterów opowieści. Grupa mniej lub bardziej przypadkowych osób wyrusza z nowym, znalezionym na szybko przewodnikiem do Chin i Birmy. Z nowym, bo rasowa, dopinająca na ostatni guzik wszystko przewodniczka niespodziewanie umiera. A grupa już się zebrała, szlak wytyczony, hotele zarezerwowane. I od tej chwili nic nie jest tak jak być miało. Każdy kolejny krok uruchamia lawinę niebezpieczeństw. Aby nie przegadywać – w wyniku splotu wielu okoliczności prawie cała grupa turystów (z wyjątkiem jednego uczestnika) trafia do birmańskiej dżungli, porwana przez… ta informacja w książce 😉 Kto i z jakiego powodu porwał turystów? Czy wszysscy przeżyją? Co się z nimi stanie? Na płaszczyźnie przygodowej – odpowiedzi znajdziesz również czytając „Ratując…”

Jest jednak jeszcze drugi plan. I jest nim własnie sytuacja w Birmie. Kto jest katem i dlaczego? W jak okrutny sposób junta wojskowa traktuje swoich rodaków/obywateli? I właśnie to mieliśmy zobaczyć głodni wrażeń.

Ciekawym zabiegiem jest osadzenie w roli narratora kobiety, która już nie żyje. Dzięki jej relacji wydarzeń i dopowiedzeniom poznamy wydarzenia z różnej perspektywy. I to ona jest głosem rozsądku, pokazując drugie dno. To ona podkreśla obojętność wszystkich wokół, włącznie z nią samą, na tragiczny los innych narodów. I to ona uzmysławia jak pomocą w dobrej wierze można… zaszkodzić.

Jakże błahe są nowsze opowieści o Birmie. To bardzo smutne relacje. Brzmią mniej więcej tak: panna Birma wyszła za obłąkanego despotę i zmieniła nazwisko na Myanmar. Zamieszkała w Nicości i nikt nie wie, gdzie przebywa. Jej mąż to brutal i bije ją. Dzieci także padły ofiarą przemocy i kryją się po kątach. Biedna panna Birma, dawna miss piękności, nadal byłaby olśniewająca, gdyby nie wychudłe członki, pusty oczodół, usta bełkoczące wciąż te same brednie. (str.127)

(…) Kiedy docierasz do końca takich opowieści, nie możesz westchnąć głęboko i powiedzieć sobie: Ojej, cieszę się, że to przeczytałam. I nie cmokajcie tu na mnie. (…) Ale powiedzcie mi szczerze, kto poza historykami i badaczami zajmującymi się tą akurat częścią świata czyta książki polityczne o przerażających reżimach?(…) Nigdy nie  dostrzegałam większego sensu w spędzaniu dni na lekturze opowieści zakłócających mi spokój problemami, których nie jestem w stanie rozwiązać. (str.128)

Czy polecam? 

Tak, jak wszystkie książki Amy Tan. Jednak – jeśli jeszcze nie przeczytałaś ani jednej jej autorstwa, tej nie polecam do czytania jako pierwszej. Bo jest inna od poprzedniczek. Bo opisuje inny, niż „zazwyczaj” kraj, bo autorka odeszła od tematu relacji matka-córka, kobiety w chińskim społeczeństwie i Chinek mieszkających w USA.

 ***

Poniżej – wystąpienie Amy Tan na TED-exie. Ciekawe spojrzenie na proces twórczy (gratka dla pisarzy i aspirujących do). Ale też wyjaśnienie tytułu książki Ratując ryby od utonięcia.

 

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

2 Komentarzy(e)

  1. Tomas pisze:

    Hmm… Książka wydaje się być interesująca…
    Ale skoro nie polecasz rozpoczynania od niej mojej przygody z Amy Tan to od czego powinienem zacząć?

    • MałGocha Książki Rządzą pisze:

      Tomas – z ciekawości, wciąga Cię temat Chin, czy chcesz poznać twórczość nieznanej sobie autorki? Całkiem subiektywnie – jeśli chcesz bardziej „poczuć” autorkę, moim zdaniem zacznij albo od „Klubu radości i szczęścia” (tu o tym pisałam) albo od „Córki nastawiacza kości”. Jeśli po tych „nie kupisz” autorki – to nie Twoja bajka. Daj koniecznie znać jak już przeczytasz cokolwiek autorstwa Amy Tan. Starszliwie jestem ciekawa Twojej opinii 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge