Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

Stosik, jeden z wielu na drodze stosikowej

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - lis• 21•12

 

I ja, przez chwilę, ulegnę modzie prezentowania stosiku.  To dodatkowa przyjemność, i dla oka i dla duszy.

Zatem – wszystkie pozycje, oprócz książki traktującej o królowej kryminału, upolowałam podczas łowów bibliotecznych. Spontanicznie.

I tak, na zielonym krzesełku (syna) usiadły, patrząc od góry:

Modliszki Joyce Carol Oates, kończę już ją czytać. To moje pierwsze spotkanie z energicznie nagradzaną autorką i zapewne jeszcze się spotkamy. Jedno mogę zdradzić, przed recenzją, książka duszna emocjonalnie. Przypomina mi, chociaż pisana jest w innym stylu, twórczość Majgull Axelsson

Spalone Jane Casey. Kryminał, wydany w Polsce w 2011 r. Dla równowagi emocjonalnej, cokolwiek to znaczy w tym kontekście.

Jestem już prawie na 200. stronie, a atmosfera tylko zamiast przynieść rozwiązanie, zagęszcza się jak zbyt długo gotowany budyń. Smakowity kąsek na długie jesienne wieczory.

Sekretne zapiski Agaty Christie– John Curran, jedyna książka w pełni moja. Kupując przeżyłam orgazm czytelniczego zakupoholika. Ciekawe, cz po przeczytaniu przeżyję drugi. Rzecz o tym, jak tworzyła Agata.

Różowe krzesełko, córki,  okupują:

Ta książka uratuje Ci życie  A.M.Homes – przeczytałam 112 stron i nie czuję się uratowana. I chyba w tym miejscu zakończymy romans…

Korekty Jonathan Franzen, zapowiada się dusznie, mocno emocjonalnie i … dłuuugo. Zarówno treściowo jak i objętościowo (prawie 700 stron). Do niespiesznej lektury.

Dziennik paniczny Roland Topor, ironia, humor, dystans. Krótko, dobitnie i prześmiewczo.
Mieć wszystko Maeve Haran, czy (i ewentulanie jak) kobieta może godzić role zawodowe z macierzyńskimi. Temat tendencyjny ale jak dla mnie obowiązkowy.
Jak napisać scenariusz Raymond G. Frensham, ciekawa, konkretne wskazówki, przydatna tez dla piszących powieści. Pasuje mi do serii jak pisać.

Jak Ci się podoba mój stosik?

„Teoria bezwzględności” Beaty Pawlikowskiej, czyli jestem źródłem zdarzeń.

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - lis• 14•12

W trakcie lektury Teorii bezwzględności, miałam ochotę gdzieś biec, coś robić, krzyczeć, działać… cokolwiek.

I pomyślałam: Pani Beato, ja też tak myślę, nie jest Pani odosobniona w swoich poglądach, i nie musi Pani czuć się wyobcowana…

Jednak przemyśleniom Pani Beaty poddałam się trzy książki wstecz… i chyba niewiele zmian wprowadziłam do swojego życia. Chyba nie dołożę swojej cegiełki w planie ratowania naszej cywilizacji i ochrony nas… przed nami samymi. Ale, czy na pewno?

To, co mnie ujęło w książce – to dociekliwość, autentyczna spójność wewnętrzna, logika wywodu i odwaga w byciu sobą. Zawsze. Odwaga w pójściu własnym torem myślenia, odczuwania po swojemu, i przede wszystkim, w życiu na swoich warunkach. Szczególnie, gdy to mało popularne.

Również język, jakim posługuje się Pawlikowska, przmawia do mnie bardzo sugestywnie.

I czuję, z podkreśleniem słowa czuję (kto przeczyta książkę, dowie się dlaczego), że mogę w pełni zaufać jej osądowi kondycji człowieka XXI w. A jej poglądy są maksymalnie spójne ze stylem jej życia. I chyba, niestety, muszę ze wstydem przyznać, że ja taka do końca, przynajmniej w tej kwestii, spójna nie jestem. Przynajmniej wiem już, co chcę poprawić.

Czytając „Teorię… ” pomyślałam, nie pierwszy raz, czy to podróżnik, mocno doświadczający rzeczywistości, czy fizyk kwantowy, czy psycholog lub filozof, wszyscy mówią w zasadzie o tym samym, tylko w innych językach. A to o czym mówią, dotyczy nas wszystkich globalnie i każdego z nas, z osobna. I właśnie, między innymi, jak dla mnie, o tym jest ta książka.

 

(więcej…)

„Droga”Cormac McCarthy – bo najważniejsza jest wiara i dobroć człowieka (?)

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - wrz• 04•12

Zaraz po  tym, jak przeczytałam Drogę, zadałam serię pytań mojemu mężowi. A Ty co byś zrobił, gdybyśmy z dnia na dzień, raptem, po globalnej katastrofie, musieli żyć na ziemi z dwójką naszych małych dzieci?

W ciemnościach, w chłodzie, głodni i przepełnieni strachem. Bez jasno określonego celu. Bez nadziei i szansy wyrwania się z naszej nieprzyjaznej planety. A, zakładając naturalną wersję wydarzeń, kiedy to rodzice umierają przed dziećmi – czy mógłby zostawić nasze dzieci w takim świecie? Skazane na … no właśnie. Na co?

A Ty co byś zrobił(a) w sytuacji, gdy jesteś skazana na śmierć, nie masz dokąd iść, nie masz już domu? Co więcej domu mieć nie będziesz. I zobaczysz to, co mężczyzna, główny bohater Drogi:

Przez ułamek sekundy zobaczył absolutna prawdę o świecie. Zimne nieprzejednanie krążące po ziemi pozbawionej jutra.Nieubłagana ciemność. 

Wszędzie wokół snują się ludzie, którzy chodzą chyba tylko siłą rozpędu. A do tego, kiedy cię złapią, bez wahania zabiją i zjedzą. I to nadal jest optymistyczna wersja zdarzeń.

A Twoim zadaniem jest przetrwać. Dla dziecka. A Nawet jeżeli przeżyjesz – musisz znalezć odpowiedż na pytania: po co? co dalej? Bardzo trudne pytania, bez odpowiedzi.

  (więcej…)

„Statek” – Stefán Máni, kiedy zawodzi logika a emocje wygrywają

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - wrz• 02•12

Czym dla mnie jest książka, którą nadprogramowo wchłonęłam, bez żadnej przystawki i poza, skrzętnie robioną listą książek do przeczytania?

Pierwsze moje skojarzenie z konstrukcją fabuły – to efekt motyla. Lawinowe wydarzynia, z których każde z osobna wpływa (tu destrukcyjnie) na los wszystkich powiązanych z nimi postaci.

Czytając Statek cieszyłam się, że nie było mnie tam fizycznie. Jednak, za sprawą pióra Stefana Mani, byłam tam cały czas psychicznie. Sam autor opisuje swój styl jako balansowanie na granicy tragedii i farsy.

Pomimo tego, że pisarz zebrał w jednym miejscu, w krótkim czasie całą masę nieprawdopodobnych sytuacji, które podziałały na losy załogi Per Se jak kula śniegowa, książkę czyta się z wypiekami na twarzy. Ja nie mogłam się oderwać,więc kombinowałam, trzęsąc życiem rodzinnym, kluczyłam,  żeby tylko czytać dalej. Jeden z krytyków napisał: Statek jest […] dziełem genialnym dzięki swojej rygorystycznej konstrukcji, językowi, poetyce i następstwie zaskakujących wątków, które się ze sobą splatają. 

Książka jest jak splątane sieci rybackie, pełna powiązanych ze sobą zdarzeń. A u podstaw wielu z nich leżą patologiczne zachowania, które tylko potęgują kłopoty. Jeden z członków załogi tuż  przed początkiem rejsu frachtowca Per Se, morduje swoją żonę. Inny, wyznawca szatana, pod postacią starożytnego bożka, tylko czeka na okazję, aby ujawniły się w nim mordercze żądze.

Dla mnie to także powieść o zgubnej sile negatywnych emocji. I to takich, które wynikają ze sposobu w jaki oceniamy wydarzenia i innych ludzi. O tym, co dzieje się, gdy zawodzi logika. O determinacji i sile. O fatum. O woli przetrwania w obliczu śmierci. I to za wszelką cenę.

(więcej…)

Tylko dla dziewcząt – czyli wciąż aktualne rady z poprzedniego stulecia

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - sie• 28•12

Tym razem napiszę, wysłuchałam. Co można powiedzieć o twórczości sławnej pisarki, córki sławnego ojca i równie sławnej siostry?

Niewątpliwie ogromnym atutem, 27. książki Magdaleny Samozwaniec Tylko dla dziewcząt, jak dla mnie oczywiście,  jest pokazywanie rzeczy takimi, jakie są. To, co bardzo lubię a co często budzi ogromny sprzeciw otoczenia.

Styl Samozwaniec, bardzo wnikliwej obserwatorki, to też mieszanka, którą lubię. Błyskotliwa ironia, inteligentny dowcip z elementami subtelnej złośliwości.

I w takiej mieszance podany jest temat kobiety, jej roli i pozycji w okresie dwudziestolecia międzywojennego oraz stosunków damsko-męskich.

Niewesołej pozycji, którą określić można jako wypadkową braku opcji bycia niezależną (lub minimalna szansa na niezależność) oraz gorzkiej prawdy, która mówi, że Twoje życie i jego jakość, będą wyznaczone przez mężczyznę, którego poślubisz. A poślubisz – jak najszybciej. Przejdziesz więc spod kurateli rodziców wprost pod kontrolę mężowską.

(więcej…)

Najlepiej zarabiający pisarze na świecie – (część 5)

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - sie• 21•12

I mamy nową listę. Zarobki liczono od maja 2011 r. do maja 2012 r. Poprzednie wpisy straciły więc nieco, swoją aktualność.

Kto zarobił na pisarstwie, wg Forbes, w 2011 r. najwięcej?

1. Pozycję pierwszą utrzymał… James Patterson. W poprzednim roku, wydając 14 (!) książek w 12 miesięcy zarobił  94 mln $. To już manufaktura.

Jest już jednak małe ale. Niestety, książki są teraz już sygnowane raczej jego nazwiskiem, niż pisane od A do Z przez niego. On pisze  konspekty a resztą zajmują się zatrudnieni specjaliści.

2. Miejsce drugie zajął król horroru  Stephen King, który – głównie dzięki opublikowanej w listopadzie powieści „Dallas ’63” – zarobił w 2011 roku 39 mln $.

Miejsce 3 z zarobionymi 33 mln $,  należy do Janet Evanovich.  Seria książek o  Stephanie Plum nadal nie jest szczególnie znana w Polsce. Ciekawe dlaczego?

(więcej…)

Najlepiej zarabiający pisarze na świecie – (część 4)

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - sie• 20•12

I dwa ostatnie miejsca. Zostały dwie najuboższe Panie, wśród najbogatszych:

Miejsce 12. Suzanne Collins – 10 mln dol.

 

To ta Pani od bestsellerowych Igrzysk śmierci (a w zasadzie Głodowych Igrzysk), które powstały w wyniku jej fascynacji mitem o Minotaurze i Tezeuszu, oraz programami telewizyjnymi typu reality-show.
A które przyniosły jej już dobrych kilka mln $ oraz miejsce na liście The New York Timesa przez ponad 60 tygodni (ponad rok bez przerwy!).
Poza tym,  The Times uznał ją za jedną z najbardziej wpływowych ludzi 2010 roku. Jednocześnie zekranizowana trylogia jest przykładem komercyjnego sukcesu (39. miejsce w światowym box office’ie pod względem zarobionych przez film pieniędzy – jak podaje Wikipedia).
W czerwcu 2011 r., Collins stała się jednym z, zaledwie siedmiu autorów, którzy sprzedali ponad milion egzemplarzy książki elektronicznej. Biorąc pod uwagę wielkość sprzedaży, wyprzedziła takich autorów jak  Stieg Larsson, James Patterson, Nora Roberts i Charlaine Harris.
Magazyn Slate określił jej Trylogię jako ponurą i uwodzicielsko sadystyczną, Kamasutrę przemocy. Ich zdaniem (wolne tłum.): Łącząc i wzmacniając bezwzględność ze staroświeckimi umiejętnościami opowiadania historii, Collins złamała kod do tworzenia naprawdę atrakcyjnych i dochodowych książek dla wszystkich grup wiekowych.

(więcej…)

„Czarodzieje mogą wszystko” – czyli szczęście dla uważnych i odważnych

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - sie• 19•12

Przeleciałam przez książkę. Jak burza. W jeden wieczór.

Co w niej znajdziesz? Co wyniesiesz? Zależy na jakim etapie swojego życia jesteś.

Treść można zamknąć w kilku zdaniach. Główna bohaterka, nastoletnia Su (autor ma córkę Zuzannę)

rozpoczyna z wielkim onieśmieleniem i niepewnością rok szkolny w nowej szkole.

Pomagając sobie znanymi czarami, zdobywa szybko trójkę przyjaciół: Hasię, Alka i Matiego.

Pomimo pozycji tej nowej, Su jako dziewczyna ogromnie życzliwa, serdeczna, odważna

i przebojowa, szybko zaczyna pomagać ludziom, nie tylko w klasie ale w całej szkole.

Co więcej, dzieli się z trójką nowych przyjaciół tajemniczymi Regułami pochodzącymi z Wielkiej Księgi Czarów.

Młodzi adepci rozpoczynają pod jej okiem naukę.

Czary to sposób życia a nie zestaw sztuczek i zaklęć – mówi autor. I to, razem ze stwierdzeniem: to wielka różnica znać drogę a iść drogą, jest dla mnie kwintesencją przekazu. Jedno jest pewne i bardzo rozwojowe – owo czarowanie dostępne jest każdemu człowiekowi.

(więcej…)

Jak czytać, czytać, czytać … więcej (część 1)

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - sie• 17•12

 

Mam problem. Plan ambitny, ale gorzej z jego realizacją. Mówiąc w skrócie – chcę czytać więcej.

Nie – nie będę narzekała na brak czasu. Bo brak czasu – to brak priorytetów. Można więc powiedzieć:

jeżeli nie czytasz więcej, to nie jest to w tej chwili aż tak ważne dla ciebie.

Wiec odwrócę pytanie – prowadząc dalej ze sobą ten dialog.

Co mogę zrobić, gdy już nadam odpowiednio wysoki priorytet większym stosikom do przeczytania, abym …czytała więcej?

Poniżej moje pomysły i sposoby, wynikajace z doświadczenia i wiedzy zawodowej. Część z nich wprowadziłam już do swojego życia i stosuję a część czeka na implementację.

Jak czytać więcej?

(więcej…)

„Pałac kobiet” Pearl Buck – Pani Wu, królowa feministek (?)

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - lip• 22•12

Wchłonęłam. Pożerałam na przemian z powolnym delektowaniem się treścią.

Co znajdziesz w ksiażce?  Każdy co innego. I odnosze wrazenie, ze kazdy coś wartościowego, co jest mu akurat w danym momencie potrzebne.

Czy kobieta, będac odpowiedzialna za spora rodzinę, a do tego mieszkajac w Chinach (w latach 30.  XX w.)  może czuć się wolna? Jaka cenę musi za to zapłacić? Czym jest szczęście? Czy powinniśmy zawsze przedkładać powinności względem bliskich – męża, dzieci, bliskiej rodziny nad nasze spełnienie? Jak powinna wygladać dojrzała miłość?  Jak otworzyć się na potrzeby innych, nie rezygnujac jednocześnie z własnego rozwoju? Jak bardzo kulturowa tożsamość płci determinuje kształt naszego życia?

To tylko kilka pytań,  z wielu, z którymi musiałam zmierzyć się czytając Pałac kobiet.

Cała opowieść, jest tylko, moim zdaniem, pretekstem i tłem. Opowieść toczy się wokół Pani Wu. Lawinę zmian – i to zarówno tych fizycznych jak i psychicznych, uruchamia dzień jej czterdziestych urodzin. I jedna, ale brzemienna dla wielu bliskich jej ludzi, w skutkach decyzja.

(więcej…)

Najlepiej zarabiający pisarze na świecie – (część 3)

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - lip• 21•12

No i pora na listę biedaków wśród najbogatszych pisarzy świata.

Miejsce 10. Nicholas Sparks – 16 mln dol.

Jeden z trzech synów profesora i gospodyni domowej. W jego zyłach płynie krew niemiecka, czeska, angielska i irlandzka.

Debiutował oficjalnie w 1997 r. powieścią The Notebook (Pamiętnik). Jednak pierwsza powieść, ktora napisal nie ujrzała drukarni. Od debiutu, sukces nie rodził sukcesu. Druga powieść również nie zostala wydana.

Chleb jednak musiał jesc, i to już z żona, więc pracował jako specjalista od wyceny nieruchomości, sprzedawał produkty stomatologiczne przez telefon, i założył nawet własną małą firmę produkcyjną. Gdy już zaczal zarabiac przyzwoite pieniadze a jego ksiazki zaczeto ekranizowac, poznano go rowniez w innych, niż USA krajach, tłumaczac jego ksiazki na ponad 45 języków.

Czyta około 125 ksiazek rocznie.

Jaki jest jego przepis na bycie poczytnym, dobrze zarabiajacym autorem?

(więcej…)

Arlington Park – same sobie gotujemy ten los

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - lip• 02•12

Pyszna lektura.Apetycznie podana. Jak rzadko forma i treść pięknie współgrają.

I temat dla mnie aktualny. I oczywiście wzbudza mnóstwo moich refleksji, w większości gorzkiego smaku. Treść nie zaskakuje. Pięć kobiet, pięć domów, mnóstwo dzieci – i ogrom niespełnienia. Bieganie pomiędzy zaspokajaniem potrzeb dzieci a tęsknotą za osobistym spełnieniem. Pomiędzy aktywnością inną, niż  wypełnianie domowo-rodzinnych obowiązków a innym życiem, które toczy się gdzieś tam, obok. Fabuła, poza motywem dyskryminacji (rozmowa i figurka ucinania głowy czarnoskóremu) – nie zaskakuje.

Ale postacie, ich myśli, motywy, kipiące emocje – to wszystko aż się czuje pod własną skórą, czytając książkę.

Jestem wyznawczynią poglądu, że każdy człowiek sam kształtuje swoje życie. Od A do Z.  Jeżeli coś w naszym życiu nas uwiera – przyczyną nie są wszyscy oni tzn. system, rodzice i ich błędy wychowawcze czy mąż.

Jednak nie mogę, nawet wyznając taki pogląd, nie zgodzić się z autorką, Rachel Cusk. I z tym wszystkim, co zawarła, opisując pięknym, soczystym, obrazowym językiem na kartach Arlington Park. Sama autorka napisała książkę w 6. tygodni, gdy jej dwie córki miały odpowiednio cztery i pięć lat. Dzieliła się wtedy opieką nad nimi z mężem a dodatkowo na trzy godziny dziennie przychodziła opiekunka.

W jednym z wywiadów autorka, po bardzo zimnym, złośliwym i pełnym negatywnych głosów krytyki, przyjęciu Arlington Park, powiedziała:

One mnie tam nienawidzą. A wie pani, co je tak złości? Że to, co piszę, jest prawdą. Kiedy ludzie się tak wściekają, to oznacza tylko tyle, że się trafiło w czuły punkt. Wiedzą, że jest dokładnie tak, jak piszę, dlatego się tak bronią. Jeśli kobieta pisze: ‚Ta książka to gówno’, wiem, że mogłaby być bohaterką mojej książki.

Po co to wszystko robimy? Przecież możemy po prostu pracować, jak mężczyźni, przychodzić do domu, w którym zastaniemy wymyte, nakarmione o odpowiedniej porze i zdrowym jedzeniem dzieci, wysprzątany dom oraz ciepły obiad dla nas.

No właśnie. Zastaniemy?

(więcej…)

Co czytam teraz – nagranie

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - cze• 28•12

Zamiast wpisu, zachęcam Cię do wysłuchania nagrania. Ciekawa jestem, czy spodoba ci się taka prezentacja stosiku.

 

 

To oślepiające, nieobecne światło – czyli umysł, który ratuje życie

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - cze• 24•12

9 331 200 minut czyli 155  520 godzin, 6480 dni więc, w przybliżeniu 18 lat.

Tyle siedział w tajnym więzieniu marokańskim,Tazmamart, pod ziemią, bez światła, wbity w – jak określił sam autor system powolnego uśmiercania w całkowitej izolacji, główny bohater książki To oślepiające, nieobecne światło. Skazany na wieloletnie tortury za wzięcie udziału w zamachu na króla.

Wyobraź sobie, że siedzisz od teraz w ciemnej norze, pod ziemią, czyli w celi-grobie o długości 3 metrów i szerokości 1,5 metra. Wśród swoich odchodów, jedząc tylko suchy chleb i raz w tygodniu makaron z tłuszczem wielbłąda. Twoimi towarzyszami w celi są karaluchy, a czasem nawet skorpiony, które cię atakują. Tak każdego dnia, dzień po dniu przez 18. lat. A do tego nikt z bliskich nie wie, gdzie przebywasz i czy w ogóle żyjesz. I nawet nie wiesz, w jaki sposób i kiedy to się skończy.  Brzmi koszmarnie, prawda? Dla mnie – niewyobrażalnie koszmarnie.

Tahar Ben Jelloun, marokański pisarz, mieszkający na stałe we Francji, podjął się napisania książki opartej na autentycznej relacji z katorgi, jednego z więźniów, który przeżył. Czy udało mu się stworzyć coś więcej niż relację z więzienia?

(więcej…)

Gdański depozyt – czyli Piotr Schmandt jako nowy Krajewski?

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - cze• 20•12

Lubię kryminały. Zdecydowanie. Nie wszystkie jednak.  Podoba mi się, że coraz więcej osób w Polsce łapie za pióro, lub raczej wystukuje literki na klawiaturze i pisze. Lub usiłuje tworzyć.

Jestem już spory tydzień po lekturze najnowszej książki Piotra Schmandta Gdański depozyt. To trzecia w kolejności książka tego autora, a jednocześnie moje pierwsze z nim spotkanie.

 Zachętą do sprawdzenia na własnej skórze, jak to jest pobyć z prozą Pana Schmandta, pracownika wejherowskiego muzeum i pisarza, niech będzie informacja, że autor otrzymał Nagrodę Gryf Literacki 2011. Kandydaci do nagrody są związani z powiatem wejherowskim t.j. na terenie powiatu wejherowskiego wydano książkę lub jej autor pochodzi z regionu albo sama akcja książki dzieje się na tym terenie.

Sama fabuła książki skonstruowana dosyć banalnie. Dyrektor Komisariatu Rządu RP Zygmunt Noskowski musi natychmiast zająć się bardzo ważną sprawą. Otóż jeden z jego podwładnych, przystojny niczym amant filmowy, Władysław Osowski, otrzymuje niezwykły i prowokacyjny list od Georga Rooka.

Ów Georg informuje go o ukrytym depozycie, ogromnie wartościowym skarbie, na odzyskaniu którego powinno Rządowi RP bardzo zależeć…

Sprawa jest dosyć skomplikowana i wymaga sporej delikatności. Oczywiście pojawiają się spore trudności z ustaleniem prawa własności do skarbu a ponadto są nim zainteresowane również inne strony.
Rzecz się komplikuje jeszcze bardziej, gdy grono osób zainteresowanych przejęciem depozytu powiększa się… A do tego…

Autor nie daje odsapnąć czytelnikowi, wprowadzając co chwila na scenę nową postać.  Kaszubi, Polacy, Niemcy, Żydzi. Bohaterem zbiorowym jest Gdańsk, przyjezdni Polacy, którzy pracowali w Komisariacie Rządu. To miała być szersza perspektywa, stąd brak głównego bohatera – argumentuje sam autor.

Jak mówi: to jest zbiorowisko, konglomerat osób, które mają swoje cele, namiętności, pragnienia, które realizują czasem w sposób zbrodniczy, bo to kryminał.

 Jednak, muszę przyznać, każda z postaci została dosyć sugestywnie przedstawiona. Każdej z nich, autor poświęcił należny jej czas, tworząc barwny portret. Aż może zakręcić się od tego w głowie.

Pisząc te recenzję, doszłam do wniosku, że lepiej mi się pisze o książkach dotykających ważnych problemów takich,  które zostawiają siniaki. W przypadku tej pozycji siniaków na ciele jednak nie mam.

Pod koniec treścią Gdański depozyt przypomniał mi, coś pomiędzy przygodami Hansa Klossa a Wakacjami z duchami A.Bahdaja. I zrobiło się troszkę naiwnie.

Nawet pomimo tego, że wszystkie wątki zostały rozplątane, wyjaśnione i dopowiedziane, odniosłam wrażenie, że z lekko kręcącej się karuzeli, autor wepchnął mnie na diabelski młyn. A po szybkim, kilkustronicowym zakręceniu mi w głowie – wywalił mnie, wprost na trawnik.

(więcej…)

Najlepiej zarabiający pisarze na świecie (część 2)

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - cze• 03•12

Idąc za ciosem – konsekwentnie, druga część listy najbogatszych.

Ci biedniejsi, pośród najlepiej zarabiających pisarzy świata to:

Miejsce 5. Rick Riordan – 21 mln dol.

To amerykański pisarz, autor powieści kryminalnych oraz powieści dla młodzieży z gatunku fantasy.

Przez wiele lat pracował jako nauczyciel. Sławę przyniosła mu bestsellerowa seria powieści dla młodzieży, których bohaterem jest nastoletni Percy Jackson, współczesny amerykański chłopiec, który odkrywa, że w rzeczywistości jest synem greckiego boga Posejdona.

Pochodzi z rodziny artystycznej. Z pewnością na jego osobowość artystyczną w dużym stopniu wpływ mieli rodzice – mama artystka i nauczycielka muzyki a ojciec ceramik.

 Jak sam twierdzi czytał już od dzieciństwa. Władcę Pierścieni przeczytał z dziesięć razy. Był zafascynowany grecką i nordycką mitologią. W szkole średniej czytając głównie fantasy i science fiction zaczął już pisać swoje utwory. W wieku 12. lat wiedział, że chce być pisarzem. A dopiero siedemnaście lat później, po tym jak odrzucono trzynaście razy rękopis, opublikowano jego pierwszy utwór.

Jego przepis na bycie dobrym pisarzem?

(więcej…)

Ostre cięcie – droga do zabójcy wiedzie przez jego umysł

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - maj• 27•12

Rozrywka na wysokim poziomie. Widać, że autor nie tylko ma lekkie pióro – ale, że używał go często. Ostre cięcie to pierwszy tom cyklu Criminal Minds/Zabójcze umysły, pisanego przez Maksa Allana Collinsa na podstawie popularnego serialu telewizyjnego. Serialu nie widziałam, nie oglądam. Nie mam więc porównania.

Sama treść, jak to w kryminałach.

Ktoś w miateczku morduje bezdomnych. Przed śmiercią myje ich, przebiera w czyste ubrania i brutalnie zabija. Wszystko wskazuje na to, że w mieście polowania urządza seryjny morderca. Miejscowa policja musi więc skorzystać z pomocy profilerów z FBI. I tu zaczyna się walka. Kto będzie szybszy – morderca, czy zespól ludzi, którzy dysponując bardzo ograniczoną liczbą danych musi powstrzymać kolejne morderstwa. Najlepiej znajdując nazwisko i adres przestępcy.

I jak to bywa – odpowiadając sobie trafnie na pytania: jaką osobą jest morderca? Dlaczego morduje? Co chce przez to osiagnąć? Jaką potrzebę zaspokaja w ten sposób? Czy morderstwo to cel sam w sobie, czy to tylko środek do innego celu? Co go skłoniło do zabijania? I dlaczego akurat bezdomni? – można krok za krokiem poznając umysł mordercy, wytropić go. Dokładnie jak w podtytule – droga do zabójcy wiedzie przez jego umysł.

Cóż więc jest tu innego, co może przyciągnąć do książki?

(więcej…)

Wieża sokoła – bo piekło, jest w każdym z Nas…

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - maj• 15•12

 Aż dziwi, że autorka przyznaje w jednym z wywiadów: nie lubię się bać. Chyba więc najlepszą formą obrony jest atak. W tym przypadku ten atak, nosi tytuł: Wieża sokoła – i jest drugą powieścią w dorobku Katarzyny Rogińskiej .

(…) wszędzie mówią, że w piekle płonie wieczny ogień. Mylą się. Piekło jest zimne. Tak określa swoją tragiczną sytuację główna bohaterka, młodziutka i naiwna Greczynka Dymitra. Zaślepiona banalną historią, omamiona wizją wielkiej miłości, po oblanej maturze i po krótkiej karierze sprzątaczki w jednym z greckich hoteli, przyjeżdza do Polski. I to nie jest, delikatnie mówiąc, jej najlepsza życiowa decyzja.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że autorka skonstruowała powieść, zestawiając większość ze swoich zainteresowań w jednym miejscu.  Mamy więc psychologię sądową i ważną dla treści książki postać Pani psycholog – i Pani Katarzyna oczywiście ukończyła psychologię na Uniwersytecie Gdańskim. Mamy dwa kraje (Polska, Grecja) – autorka uwielbia podróże.

Mamy nie tylko wersję zdarzeń widzianą okiem Heleny-Kociary ale to Kociara, uprawiająca ogródek ratuje życie. Oczywiście koty i ogrodnictwo to kolejne pasje autorki. Muszę jednocześnie przyznać, że zgrabnie to wszystko połączyła i wplotła w treść książki.Pomysł nie jest banalny i oklepany. To duża zaleta.

Sama książka dosyć dobrze napisana. Wzbudza emocje. Co więcej – utrzymuje te emocje do ostatniej strony. I to ważne. Książkę połknęłam dosyć szybko.I cały czas autorka utrzymywała moją uwagę. To bardzo cenne – i nie tak często występujące w przyrodzie czytelniczej.

Poza tym odnoszę wrażenie, że Pani Katarzyna chciała wyjść poza schemat ofiara-kat, śmierć – uwolnienie.

Sporo scen zmroziło mnie w trakcie czytania, ale w pamięci utkwił chyba najmocniej prowokacyjny monolog Krzysztofa skierowany wprost do czytelnika:

(więcej…)

Najlepiej zarabiający pisarze na świecie (część 1)

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - maj• 11•12

Czytanie jest bardzo przyjemne. Pisanie – dla niektórych to przyjemność, dla innych tylko pasja.

A czym jest pisanie dla najbogatszych pisarzy na świecie? Podejrzewam, że to efekt ciężkiej pracy połączonej z ogromną pasją oraz odrobiną talentu. Kim są autorzy, którzy zarabiają najlepiej na świecie i żyją już, i to nie najgorzej, ze swojej pisarskiej pracy? Oto odpowiedź:

Najlepiej zarabiający pisarze na świecie wg „Forbes”:

1. James Patterson – 84 mln dol.

Pierwsze miejsce zajmuje autor powieści sensacyjnych. Pisze 7 dni w tygodniu, od godz. 5:30. Wszystkie teksty (każdą z 64 książek) pisze ponoć ręcznie. Były copywriter ma kontrakt z wydawnictwem Hachette na 17 książek za 150 mln dolarów. Kolejny kontrakt podpisany z wydawnictwem Little Brown Company to umowa, która obliguje pisarza do napisania  11 książek do 2015, w tym 6 dla dzieci. Sama zaliczka opiewa na 20 milionów dolarów.

Pisarz stał się nawet tematem kursu na studiach w Harvardzie.

Aż 50 z jego powieści to bestsellery z listy The New York Times.  Jednak, zgodnie z tendencjami rynku wydawniczego, coraz większą część jego zysków generują e-booki. Tylko jedna z jego książek Ja, Alex Cross, sprzedała się w tej formie w 160 tys. egzemplarzy, a w zeszłym roku czytelnicy kupili kolejne 750 tysięcy.

Patterson pisze książki również ze współautorami takimi jak Maxine Patero, z którą współtworzy serię książek Kobiecy klub zbrodni, czy Andrew Grossem.

(więcej…)