Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

Martha Grimes – zbrodnie Pod Huncwotem i Pod Przechytrzonym Lisem to tylko tło

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - lut• 20•13

grimes_pod_huncwotemZa mną dwie części serii z inspektorem Jurym w roli głównej. I jestem już pewna, że po pierwsze Pani Grimes ma u mnie karnet z zaznaczonymi odwiedzinami. A po drugie znalazłam bezapelacyjnie pisarkę pod_przechytrzonym_lisemkryminałów godną samej babci Agathy Christie.

Jako, że Pod Huncwotem i Pod przechytrzonym lisem podobne są w swej konstrukcji i w podobnym klimacie utrzymane, opiszę moje refleksje wrzucając obie do jednego worka. Poza tym, jestem przekonana, że jak już sięgniesz po jedną książkę jej autorstwa wsiąkniesz w klimat -i wrócisz po więcej. Jak na nałogowca przystało. Ja w każdym razie uzależniłam się. Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego, że te książki spełniają wszelkie kryteria kryminału kominkowego.  (więcej…)

Lista 500 polskich książek, które warto w życiu przeczytać – # 4

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - lut• 09•13

5544242238_c2b6d042d0_mc.d.

151. Sennik współczesny – Tadeusz Konwicki

152. Sefer – Ewa Lipska

153. Schodów się nie pali – W. Tochman

154. Sanatorium pod klepsydrą – B. Schulz

155. Samotność w sieci – J. L. Wiśniewski

156. Samotność bogów – D. Terakowska

157. Saga ludu – M. Malicki

158. Rzeczy nietrwałe – Anna Kamieńska

159. Rytmy abo wiersze polskie – Mikołaj Sęp – Szarzyński

160. Rumunia – M. Kruszona

(więcej…)

Klub samobójców, czyli co zrobisz jutro, aby żyć?

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - lut• 07•13

klub_samobojcow_koziarskiZaczęło się od tego, że przyciągnęła mnie, sama nie wiem czym. Tytuł – pomyślałam, prowokuje ale też rodzi skojarzenia, że może być depresyjnie. Samobójcy, klub, ludzie, którzy chcą się ciąć, rzucać z mostów, krzyczeć o pomoc łykając tabletki – chyba to nie jest to, o czym chcę czytać, dodałam w myślach. Już miałam ją zostawić. Odłożyłam na półkę. I znów zabrałam. Sama nie wiem, dlaczego. Zwłaszcza, że zaczęłam czytać dwie inne, apetyczne, ceglaste książki. Ta, wpadła więc nadprogramowo.

Może przyciągnęła mnie okładkowa prośba o pomoc? Wydawca wykorzystał tu zdjęcie fotografa Kutaya Tanira (tu strona z jego pracami). Jednak, jakimś paradoksalnym magnesem – bo mnie akurat ona nie podeszła.

A do tego autor, którego nie znam. Nawet ze słyszenia. I cóż, nie żałuję tego spotkania.

(więcej…)

„Kobieta z wydm” – bądź wolny tu gdzie jesteś, z tym co masz?

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - sty• 22•13

Wyobraź sobie, że pewnego dnia wychodzisz z domu, aby jako entomolog – hobbysta, wykorzystując urlop, odnaleźć w nadmorskiej wiosce rzadki gatunek owada. Podczas niewinnej wyprawy trafiasz do wioski zbudowanej na piasku, gdzie wszystko kręci się wokół piasku. Pijesz wodę z piaskiem, piasek wchodzi w każdy por Twojej skóry, mieszkasz w rozwalającym się domu, w piaskowej, dziesięciometrowej jamie. Twoja praca to codzienne, żmudne wybieranie piasku. A do tego wszystkiego jesteś więźniem tego piasku, bo…

Fabuła skomplikowana nie jest, jednak nie o nią tu chodzi. To tylko tło do wielorakiej interpretacji, tej niepozornej książki. I to już był pierwszy, zaskakujący moment. 183 strony, pomyślałam. Książka na dwa wieczory. Akurat. Smakując ją zostałam z nią dłużej.

Więc o czym jest Kobieta z wydm?

Mogę powiedzieć o czym jest dla mnie. I myślę, że dla Ciebie może być o czymś innym. O wolności i jej braku. O tym, że sami dla siebie jesteśmy najsurowszymi strażnikami we własnym więzieniu schematów. O tym, że trzeba ciągle płynąć na fali swojego życia, podchodząc do niego refleksyjnie. O tym, że wolność nosimy lub nie, w sobie.

(więcej…)

Nowy, ogromny, smaczny i soczysty – czyli kolejny stosik nadszedł

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - sty• 21•13

I znów sama sobie zarzuciłam pętlę. A pętla składa się w połowie z ilości (książek) a w połowie z …  ilości stron. Miało być – to takie moje naiwne, może nie aż postanowienie, jednak jakaś myśl wspierająca progres czytelniczy… regularnie, małymi krokami do przodu. No to mam.

Jedna, bo ciągiem, wizyta w trzech bibliotekach  i piękny, soczysty, grubaśny stosik nowych lektur czeka na konsumpcję. A może na wykwintną degustację niezapomnianych wrażeń?  Okaże się. Zatem oko moje cieszy a umysł, niepokojąco zalewa widok:

Druga część cyklu z inspektorem Jurym. Tym razem wybiorę się do pubu Pod przechytrzonym lisem w Rackomoor nad Morzem Północnym. Zapowiada się mrocznie i  gęsto od splątanych motywów zbrodni. Trochę w klimacie babci Agaty Christie. No i z angielska. Oczywiście, naturalną konsekwencją zauroczenia pierwszym tomem cyklu – Pod Huncwotem, idąc za ciosem będę czytała kolejne.

I tak sobie myślę, że to będzie pewniak czytelniczy, zwłaszcza, że obecna mrona, zimowa aura sprzyja, wzmacniając efekty…
  Moje pierwsze spotkanie z tym, mocno chwalonym autorem. Recenzje Arthura & George’a w większości ogromnie pozytywne. Książka z listy obok – pod tytułem: chce przeczytać…

Tematyka i klimat – zapowiada się również jak u dobrze znanej, zwariowanej i lubianej cioci na herbatce. A do tego ponoć autentyczna historia. Nic tylko czytać.

 

Efekt spontaniczności buszującej między półkami.

Polski autor Trzech, Daniel Koziarski, to prawnik, pisarz i bloger.

Fabuła książki, wstępnie wygląda na pisaną na zasadzie zagnieżdżonej pętli (tu o tym napisałam) – więc wciąga. Za mną już 49 stron lektury – i zdecydowałam zostać z bohaterami na dłużej.

Będę więc pić kawę w towarzystwie maksymalnie autoironicznego, cynicznego i trochę zblazowanego psychoterapeuty. Zasiądę też  przy stoliku z wykładowcą uniwersyteckim- zmęczonym i rozczarowanym życiem, mocno zainteresowanym suicydologią w praktyce. Z Magdą – która dyplom politologa zamieniła, chwilowo, na zmywak w Londynie oraz z debiutującym, bezrobotnym pisarzem Maćkiem.  A wszystko dzieje się dziś, w Polsce, może za ścianą.

 Na Panią Cherezińską trafiłam na kilku blogach. I to na same ochy i achy.

A jako, że lubię dawne, dawne czasy, troszkę znam historię starożytną Polski a najnowsza Korona… tej autorki jest rozrywana, postanowiłam zacząć nową przygodę, zanurzając się w  czasy Chrobrego. Wiele sobie obiecuję po tej autorce i w zamiarze, jeśli mnie zauroczy, chcę przeczytać wszystko, co spłodziła.

 

 

 I tradycyjnie, do czytania uchem, wybrałam książkę o molu książkowym. Jednak, pod zaskakującą postacią królowej angielskiej,   Elżbiety II. Z dnia na dzień, owa dama staje się ogromną pasjonatką czytania. Książka ponoć zabawna i przemycająca książki innych autorów. Zobaczymy.
Zatem druga połowa stycznia i raczej luty zaplanowane. Będę aż trzy razy w Anglii – raz jako obserwatorka morderstw, raz prowadząc śledztwo z samym Sherlockiem Holmesem oraz  na dworze u królowej. Wstąpię do kilku Polaków, sprawdzając jak żyją i dlaczego właśnie tak. No i odwiedzę Chrobrego – ponoć furiata. Zapowiada się smacznie i soczyście. I w dobrym stylu.

Jak Mama może przeczytać 99 książek w ciągu roku – wywiad (2)

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - sty• 17•13

 

 

Dziś podejrzę kawałek życia książkowego  Mamy, która jest nałogową i nieuleczalną książkoholiczką. Kobiety, która mówi o sobie – czytam, bo muszę. Książka jest mi niezbędna do życia jak powietrze i woda.

Swoimi myślami podzieliła się Diunam, czyli Natalia, autorka bloga Śladami książki

 

W przerwach między czytaniem opiekuję się dziećmi, gotuję, sprzątam i czekam na pięć minut przerwy. 
Tak, w skrócie opisałaś swoje życie.  Jak więc to zrobiłaś, zwłaszcza jako mama,  że przeczytałaś w 2012 r. aż 99  książek?  
Sama jestem mamą Dwójki Małych i mocno zastanawiam się, co zrobić, aby czytać więcej.

A jak sama przyznałaś: czytanie z całą pewnością ucierpi po narodzinach maleństwa. Święty spokój też pójdzie w odstawkę:) 

Na tle innych blogerów moje 99 książek przeczytanych w 2012 roku przedstawia się dość skromnie. Mnie natomiast taki wynik ogromnie cieszy.

Dotychczas nie prowadziłam żadnych statystyk, ale jestem pewna, że nigdy nie osiągnęłabym takiego wyniku, gdybym nie założyła bloga.

Jak to się stało, że udało mi się tyle przeczytać? Po pierwsze posiadanie bloga zobowiązuje. Jeśli piszę o książkach to muszę to robić w miarę systematycznie. Po drugie jestem teraz na urlopie wychowawczym i mam trochę więcej czasu na czytanie. Kiedy czytam? Przede wszystkim późnym wieczorem, kiedy dzieci już śpią. Jeśli książka bardzo mnie wciągnie to zdarza mi się czytać do drugiej, trzeciej w nocy. Na szczęście zdarza się to rzadko. Na czytanie wykorzystuję też moment, kiedy kładę młodszego syna na popołudniową drzemkę. Mały zasypia zasłuchany w szelest stron książki. I to w zasadzie moje jedyne chwile z książką w ciągu dnia.

(więcej…)

Lista 500 polskich książek, które warto w życiu przeczytać – #3

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - sty• 16•13

Bez zbędnych wstępów dziś ciąg dalszy polskiej listy polskich książek, ponoć wartych przeczytania:

51. Wio, Leokadio – Joanna Kulmowa

52. Wiklina – Leopold Staff

53. Wierszyki łamiące języki – Małgorzata Strzałkowska

54. Wiersze i piosenki – Jacek Konarski

55. Wiersze – Ewa Lipska

56. Wiersze – A. Bursa

57. Wierna rzeka – Stefan Żeromski

58. Wielka, większa i największa – Jerzy Broszkiewicz

59. Wielbłąd na stepie – Jerzy Krzysztoń

60. Widziane z góry – Stefan Kisielewski

(więcej…)

„Kochanie, zabiłam nasze koty” – czyli prowokatywne NIC

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - sty• 15•13

Taką Masłowską kupuję. Po dwóch naszych niezbyt udanych i pospiesznych spotkaniach, to było owocne. Bez ekstazy, ale z pełnym wysłuchaniem co chcemy sobie powiedzieć, bez przerywania.

Urzekła mnie dojrzałością. Polubiłam zdystansowanie, poczucie humoru, ironię i przede wszystkim formę.

Formę – która dla mnie wpisuje się również w treść. Coś jakby już samo opakowanie tak mnie ucieszyło, że nie chciałam go wyrzucać – i nawet nie musiałam już zaglądać do prezentu. I tak sobie myślę, że Dorota Masłowska i Karpowicz wiele wspólnych kolacji mogliby przegadać… zatapiając się w inteligentnej, ironicznej, miejscami może zbyt cynicznej, dyspucie.

Jednak ja taką wiązankę kupuję. Zwłaszcza, że zdarzyło mi się głośno zaśmiać w kilku miejscach.

Książka nie jest, dla mnie, wybitna ale co najmniej dobra, jeśli nie bardzo dobra.

Odnoszę wrażenie, że każde zdanie zostało tu mocno przemyślane. Może też z tego względu książka do obfitych objętościowo nie należy. O czym więc tym razem u Masłowskiej?

(więcej…)

Co zrobić, aby przeczytać 180 książek w ciągu roku – wywiad (1)

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - sty• 08•13

Jeżeli czytasz te słowa, z pewnością zgodzisz się ze mną, że czytanie może sprawiać ogromną przyjemność. Może być pasją. Jak już ktoś zacznie – będzie chciał nasycać coraz mocniej narastający głód książek. Będzie chciał więcej i więcej…

Jednak samo czytanie to za mało. Możliwość podzielenia się swoimi refleksjami, najlepiej z drugim molem książkowym to kolejny głód, proszący aby go zaspokoić.

W jaki sposób czytać więcej? Co konkretnie można zrobić, aby wydłużać codzienne spotkanie z książką?

O tym w serii wywiadów z… innymi molami książkowymi, których apetyt książkowy wciąż narasta i narasta i…

Poniżej – krótki wywiad z Leną, autorką bloga Książkowe Podróżowanie (tu adres bloga) Jak sama określa siebie domatorka, lubi zagłębić się w fotelu z dobrą książką i kubkiem herbaty.Uzależniona od codziennej dawki dobrej fabuły w książce i filmie. I dobrze jej z tym.

1. Jak już zapewne zorientowałaś się, na swoim  blogu zaczęłam przyglądać się temu, co można zrobić, aby

czytać więcej Smile Dla mnie osobiście, zakończenie roku czytelniczego z wynikiem 180 książek to… pozytywny szok. Gratuluję Ci raz jeszcze i szczerze podziwiam.
Jak to zrobiłaś, że przeczytałaś w 2012 r. aż 180 książek?

180 książek to wynik mnie jak najbardziej zadowalający, ale wędrując po różnego rodzaju blogach, można też znaleźć dużo lepsze rezultaty. Poza tym, może to banalne, ale chyba jednak bardziej liczy się jakość książek, choć tą nieraz trudno przewidzieć, czy rozpoznać po kilku stronach. Dlatego każdy wynik jest w porządku, o ile satysfakcjonuje czytającego.

(więcej…)

Lista 500 polskich książek, które warto w życiu przeczytać – #2

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - sty• 07•13

O tym, że mamy już polską listę i to polskich książek wartych (?) przeczytania już wspominałam. Aby dłużej nie trzymać Cię w niepewności, dziś pierwszych 50 pozycji z listy 500.

Jak zaznaczyły same autorki, dwie polonistki a prywatnie siostry:

zdecydowałyśmy się wybierać te dzieła, które MOŻNA, WYPADA, WARTO, TRZEBA znać.

Co warto, wypada, trzeba – a dla mnie przede wszystkim można znać, zdaniem Karoliny Haka-Makowieckiej i Marty Makowieckiej:

Lista 500 polskich książek

1. Żywoty równoległe – Jacek Dehnel

2. Żywot Ezopa Fryga – Biernat z Lublina

3. Żywe i martwe morze – Adolf Rudnicki

4. Życie na Korei – Andrzej Sosnowski

5. Żegnaj, Judaszu -Ireneusz Iredyński

6. Żabusia – Gabriela Zapolska

7. Zwierzoczłekopiór – Tadeusz Konwicki

8. Zwierz w łóżku – Dorota Sumińska

9. Związki uczuciowe – Ireneusz Iredyński

10. Zwał – Sławomir Shuty

(więcej…)

Książki niedoczytane w 2012, czyli moja antypatyczna lista

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - sty• 02•13

Właśnie. Podobno mężczyznę poznaje się po tym jak kończy a nie jak zaczyna… Tylko po co ja o tym? Bo mam dużo testosteronu mentalnego w sobie?  Możliwe, ale nie o tym miało być.

Ważne, że podsumowując mijający rok czytelniczy, zdałam sobie sprawę, że znalazło się w nim kilka pozycji niedoczytanych. Jeszcze jakiś czas temu miałam imperatyw kategoryczny (cokolwiek to znaczy, ale fajnie brzmi), wewnętrzny przymus kończenia każdej, choćby nadgryzionej książki. Teraz bardziej szanuję swój czas i zdecydowanie taka postawa odeszła do lamusa.

Wiekowa się robię, czy coś. Jakby nie spojrzeć – mam na koncie w tym roku książki niedokończone. Z różnych względów. A skoro podsumowanie zrobiłam – warto też odnotować, jakie książki porzuciłam niespodziewanie, przed końcem albo tuż na początku i dlaczego.

Co się na tej liście znalazło? I dlaczego?

(więcej…)

Nowy stosik – na Nowy Rok 2013

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - gru• 31•12

Kończę ten rok wizytą w bibliotece. Czytelniczym, sprężystym i zdecydowanym krokiem wejdą więc ze mną w 2013 r.:

1. Martha Grimes – przygodę z, nieznaną mi dotychczas autorką kryminałów zacznę od powieści Pod Huncwotem. Tym samym otworzę serię z inspektorem Jurym. Czy pozostaniemy przy jednokrotnym spotkaniu kawowym – czy znajomość przerodzi się w coś więcej? Zobaczymy.

 

 

 

2. Odwiedzę Japonię z Abe Kobo – towarzysząc zaginionemu mężczyżnie i Kobiecie z wydm podczas przesypywania więziennego piasku. Książka jest na liście tych, które chcę przeczytać – więc przeczytam.

 

3. Dam jeszcze jedną szansę Dorocie Masłowskiej, pozwalając obwieścić mi, że zabiła koty (Kochanie, zabiłam nasze koty). W recenzjach jawi się już jako bardziej dojrzała pisarka. Do Wojny polsko- ruskiej podchodziłam dwukrotnie i dwukrotnie poległam. Zatem – czeka mnie niespodzianka miła, lub nie.

4. Dam się, pierwszy raz, i tylko jednej nocy, poprowadzić Murakamiemu po wąskich uliczkach Tokio. Na pierwsze nasze spotkanie wybrałam Po zmierzchu.

Zatem – stary rok zamknięty, wkraczam zdecydowanym krokiem i z wielkim apetytem w Nowy. A Tobie życzę wielu godzin spędzonych z dobrą książką.

Czytelnicze podsumowanie Roku 2012

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - gru• 29•12

Zastanawiałam się, czy zrobić podsumowanie roku kalendarzowego, czy raczej podsumować mój rok czytelniczy w marcu. Czyli w pierwsze urodziny bloga. I postanowiłam zrobić dwa podsumowania.

Ale do rzeczy. Prywatnie i w wielkim skrócie dla mnie to Rok Przeprowadzek (aż 3), śmierci bardzo Bliskiej Osoby oraz Spotykania Ludzi, którzy wpłynęli na mój dalszy rozwój osobisty. I te spotkania czasem zabolały – ale wychodzenie z własnej strefy komfortu też czasem boli.  Jednak patrząc z perspektywy – jest dobrze, emocjonalnie i rozwojowo.

Mogłabym teraz poużalać się i postękać nad tym, jak to mało przeczytałam. Za mało. Jednak nie będę jęczała. Bo i po co? Zatem – przeczytałam tyle ile mogłam.  Ważne dla mnie, że blog działa i będzie się rozwijał. Dzięki temu, że jest, mogę spojrzeć z lotu ptaka na to, co czytam i zastanowić się dlaczego. No i na koniec – wybiorę moją książkę roku 2012. Jednocześnie chce podziękować wszystkim czytelnikom – za to, że jesteście.

Zatem:

(więcej…)

Jak dobrze pisać? Dwa bardzo przydatne ćwiczenia. #2

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - gru• 15•12

Pisanie, jakkolwiek by patrzeć, to żmudna praca. To wiele serii, regularnych tzw. dupogodzin, spędzonych w samotności.

Alicia Erian (scenarzystka, reżyserka i pisarka amerykańska), podkreśla jak wiele pisarze mogą nauczyć się od scenarzystów. Tego nie potwierdzę, bo nie wiem,  jednak właśnie wypożyczyłam i podczytuję sobie książkę Jak napisać scenariusz  R. G. Frensham. I akurat w tej książce znalazłam mnóstwo przydatnych informacji w tej materii.

Czasem akcja utyka. Staje w martwym punkcie – i ani z nią do przodu nie można wystartować – ani kroku wstecz zrobić się już nie da.

Co proponuje w takiej sytuacji Alicia Erian? Co zrobić aby akcja poszła nam znów do przodu a do tego zaciekawiła czytelnika?

Jak ćwiczyć wyjścia  z takiego impasu?

(więcej…)

„Ostatni ślad” Charlotte Link (audiobook)

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - gru• 14•12

Przeczytałam wysłuchawszy. I znów przekonałam samą siebie, że jeżeli nie zaiskrzy pomiędzy mną a lektorem – nic nie zmusi mnie do słuchana audiobooka. Tu zostałam.

I, co dziwne, Ostatni ślad już chyba na zawsze pozostawi we mnie smak i zapach kawy rozpuszczalnej z mlekiem. Co najdziwniejsze, kawy, którą zaczęłam pić, niejako obok tej co zwykle. A zwykle pijam parzoną po turecku. Bez cukru i bez mleka. Czasem z kardamonem.

Dlaczego właśnie tak? Za sprawą lektorki. I autorki, która kazała pić głównej bohaterce swojej książki, Rosannie, hektolitry kawy.

Nie wiem z jakiego powodu, sposób czytania książki przez Annę Marię Buczek wymuszał na mnie natychmiastowo zaparzanie kawy, właśnie w ten sposób. Czy to zasługa jej aksamitnego głosu, który tak działa na zmysły? Nie wiem. Ale chyba wystawię komuś rachunek za lekarza, gdy nabawię się wrzodów…;) Ale wracając do treści.

(więcej…)

„500 polskich książek, które warto w życiu przeczytać”(?) #1

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - gru• 02•12

Jedną z moich wysp szczęśliwych, jest snucie się po bibliotekach, księgarniach i antykwariatach. Kiedy mam chwilowo dość rozbrykanej rodzinki i chcę być sama – idę. Przeglądam, oglądam, obwąchuję, dotykam, szeleszczę, wybieram, sprawdzam, itd. Wiadomo.

Kilka dni temu nadszedł ten czas. Poza kilkoma nieznajomymi antykwariatami, biblioteką, i kilkoma składami taniej książki, trafiłam też do Empiku. Pomimo, że wolę bardziej klimatyczne przestrzenie Traffica. Ale co tam.

Ona przyciągnęła moją uwagę swoim obfitym kształtem i cyfrą 500. Wylewała się z półki, nawet przywołała mnie do siebie, krzycząc: no chodz, zobacz, już jestem. Przecież lubisz takie książki.

Mamy już książkę o książkach, z serii 1000 książek, które musisz przeczytać przed śmiercią, w trakcie śmierci, po śmierci.  Ale, dotychczas były to opracowania zagraniczne. Teraz już, od 24.10. 2012 r. mamy wersję polską.

A myślę o pozycji Karoliny Haka-Makowieckiej i Marty Makowieckiej 500 polskich książek, które warto w życiu przeczytać.

Empikowa cena 99,99 skutecznie mnie odstraszyła od zakupienia pozycji. Nawet, jeżeli liczy sobie ona 862 strony.

Jednak, skąpiec podpowiada, że w sieci książkę można dostać już za 70 zł z dokładką.  Hmm, no nie wiem…

Z tego względu, nie wyrobiłam sobie opinii na jej temat. Jeszcze. Jeśli wierzyć opisowi ze strony wydawcy:

(więcej…)

Mało znana technika, jak pisać, aby utrzymać uwagę czytelnika.#1

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - lis• 26•12

Sposobów pisania książek jest zapewne przynajmniej tyle, co autorów. Grzebiąc w różnych publikacjach, traktujących o tym jak pisać skutecznie, porywająco, tak, by utrzymać uwagę czytelnika i tak, by książka nie została odłożona z niesmakiem na półkę trafiłam na mnóstwo różnego rodzaju technik, metod i sposobów.

Poniżej jedna z mniej znanych technik porywającego pisania.

(więcej…)

„Modliszki” Joyce Carol Oates, zło i ocean emocji

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - lis• 25•12

Jak podaje Wikipedia, modliszki:  (…)swoją nazwę zawdzięczają pozycji, przypominającej osobę ze złożonymi rękoma do modlitwy. (…) Modliszki są drapieżne, czasem występuje kanibalizm. Nie jest jednak prawdą popularny mit, zgodnie z którym każda kopulacja kończy się zjedzeniem samca przez samicę. Takie zdarzenie zachodzi tylko w 5 do 30% przypadków (liczby różnią się w zależności od badań). Aby do tego doszło, musi zajść kilka czynników jednocześnie: w otoczeniu musi być mało pożywienia, samiec musi podchodzić do samicy od przodu, a nie od tyłu, a sezon godowy musi się już kończyć.

Modliszki J.C. Oates, to zbiór dziewięciu opowiadań. Każde o ciemniejszej stronie natury kobiecej.

Mamy więc zabójczynię męża-despoty, stosującego przemoc. Mamy samotną małą dziewczynkę, nastolatkę, która „pracuje z tatusiem”, bogatą ale boleśnie samotną kobietę w średnim wieku, młodą kobietę, która zdradziła męża, zagubioną Elsie, morderczynię, i dwie pielęgniarki, siostry pracujące w szpitalu, kobiety „prawie” idealne.

Co łączy wszystkie opowiadania? Jak dla mnie, właśnie motyw modliszki, kobiety, która jest drapieżna. Jednak, w przypadku „modliszek” Oates, to nie jest tylko kwestia natury. Ja odczytuję to jako efekt okoliczności. Modliszka raczej jako ofiara, która w pewnej chwili stała się katem. Drapieżna kobieta, która w pewnym sensie dostosowała  się do okoliczności. Myślę, że w każdym z nas są pierwiastki zła. Tylko niektóre z nas, nigdy go nie ujawnią światu.  (więcej…)

„Miłosierna siekiera” R.Morrisa – hołd dla F.Dostojewskiego?

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - lis• 24•12

Będę fanką ….Książkę przeczytałam z wypiekami (bynajmniej nie w piekarniku) i … odleciałam. Zaintrygował tekst umieszczony na końcu książki: a jeśli idzie o Fiodora Dostojewskiego, to mogę go tylko przeprosić. 

Za co, pomyślałam?  Za odniesienia i dyskretne nawiązania do Zbrodni i kary, czy za podobny styl? Za miejsce akcji? Za ustawienie się w pierwszym szeregu literackim razem z Mistrzem? Sam autor zaznaczył: częścią wielkości Dostojewskiego jest jego rozumienie ludzkiej słabości, a także przestępczości. I to zdecydowanie łączy obu Panów.

Jednak jedno jest dla mnie pewne –  bardzo udany debiut. Zwłaszcza, że Roger Morris, urodzony w Manchesterze, mieszkający w Londynie – nie jest związany z Petersburgiem. A bardzo soczyście i sugestywnie nakreślił klimat Petersburga w XIX w. Dla mnie to przeskoczenie kilku stopni literackich przy pierwszym podejściu.

Ze zbrodnią i karą,  łączy osoba prowadzącego śledztwo sędziego śledczego, Porfirego Pietrowicza. Wnikliwy portret ludzi z najuboższych warstw społecznych, żyjących na granicy ubóstwa i biedy studentów i prostytutek. No i …siekiera, oczywiście.
(… ) to cenne uzupełnienie jednego z największych dzieł literatury i równocześnie fascynująca powieść kryminalna – tak obiecuje recenzja z okładki.

(więcej…)