Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

„Ostatni ślad” Charlotte Link (audiobook)

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - gru• 14•12

Przeczytałam wysłuchawszy. I znów przekonałam samą siebie, że jeżeli nie zaiskrzy pomiędzy mną a lektorem – nic nie zmusi mnie do słuchana audiobooka. Tu zostałam.

I, co dziwne, Ostatni ślad już chyba na zawsze pozostawi we mnie smak i zapach kawy rozpuszczalnej z mlekiem. Co najdziwniejsze, kawy, którą zaczęłam pić, niejako obok tej co zwykle. A zwykle pijam parzoną po turecku. Bez cukru i bez mleka. Czasem z kardamonem.

Dlaczego właśnie tak? Za sprawą lektorki. I autorki, która kazała pić głównej bohaterce swojej książki, Rosannie, hektolitry kawy.

Nie wiem z jakiego powodu, sposób czytania książki przez Annę Marię Buczek wymuszał na mnie natychmiastowo zaparzanie kawy, właśnie w ten sposób. Czy to zasługa jej aksamitnego głosu, który tak działa na zmysły? Nie wiem. Ale chyba wystawię komuś rachunek za lekarza, gdy nabawię się wrzodów…;) Ale wracając do treści.

Najmocniejszą stroną książki, którą w Niemczech nazwano w 2008 r. najlepszą książką roku, moim zdaniem, jest konstrukcja fabuły. I wnikliwe wnioski z obserwacji ludzkiej psychiki. Czytając czułam, jak Pani Link wodzi mnie za nos.

Metoda zagnieżdżonej pętli, (tu o niej napisałam) na jaką zdecydowała się pisarka, snując opowieści o kolejnych kobietach spełniła swoją rolę, wywołując zaciekawienie i utrzymując tym samym, moją uwagę.

Jedną z tych historii, dominującą w moim odczuciu, jest opowieść o Elaine Dawson, która po śmierci rodziców opiekując się niepełnosprawnym bratem, marzy tylko o jednym. Wyrwać się, biec przed siebie, uciec… mieć w końcu swoje własne życie. Aż pewnego dnia rzeczywiście znika.

A to tylko jeden z wątków. Równocześnie Pani Charlotta serwuje mi historię dwóch młodych prostytutek, zabitych pewnego dnia w bestialski sposób. I kreśli obraz niezbyt udanego życia prywatnego pewnej dziennikarki w stanie spoczynku. Aż do dnia… kiedy te pętle są już tak pozawijane, że… powoli zaczynają się rozsupływać. I wszystko się ze sobą bardzo zgrabnie,  logicznie łączy. I rozplątuje. Wszystko do siebie pasuje, puzzle ułożone, efekt motyla widoczny. A jednak, pomimo tego – nadal nie wiadomo gdzie jest główna bohaterka.

I właśnie z tego powodu miałam wrażenie, że czytam dwie książki w jednej. Wątek morderstw zamknięty, szampan triumfalny  się chłodzi… a tu drugie dno i niejako kolejne zakończenie, przede mną.

Oprócz wątków kryminalnych, otrzymałam też ku rozważeniu inne tematy: kryzysów w małżeństwie, zdrady, przemocy wobec kobiet i specyficznego, symbiotycznego związku kat-ofiara. Przerobiłam bunt nastolatka, porzuconego w dzieciństwie przez matkę, przyjrzałam się światu osoby niepełnosprawnej. Poznałam różne odcienie samotności. Zobaczyłam, jak różnie można przeżywać stratę, pogrążając się w żałobie. I poczułam, jak bardzo może dusić się niezależna kobieta, stawiając tylko na realizowanie się w jednej roli życiowej.

I muszę  przyznać, że w każdym z tych tematów Pani Link ujęła mnie, cały czas podgrzewając we mnie gar, kipiący od emocji, przenikliwym obrazem psychologicznym tych zjawisk.

 I nie dziwne. Bo – jak sama wskazała Charlotte Link w wywiadzie, pomysły czerpie wprost z życia:

 Próbuję opisać to tak, jak naprawdę jest w życiu. Takie sytuacje zdarzają się wbrew pozorom nierzadko. Wcale nie trzeba koloryzować, żeby napisać rzecz okropną. A pomysły? Bardzo intensywnie zgłębiam świat, który mnie otacza. Czytam dużo gazet, a takie tematy są tam niestety wszechobecne. Wynika to też częściowo z moich przeżyć. (zródło:http://tarnowskiegory.naszemiasto.pl/artykul/galeria/658210,charlotte-link-anglia-to-moja-druga-ojczyzna,id,t.html)

Ostatni ślad, to dla mnie też książka o bezradności, która czasem przechodzi aż w bezsilność

(fot.www.annabuczek.pl)

I tradycyjnie już ocenię osobno książkę, osobno pracę lektorki, Anny Marii Buczek.

Nie jestem w stu procentach przekonana do twórczości Pani Link. I nie wiem, czy wynika to z wrażenia, że odrobinę rozwlekła  fabułę.  Nie przekonuje mnie też to, że przez krytyków, Pani Link postrzegana jest jako niemiecka królowa kryminałów, następczyni Agaty Christie. Ja jednak, czysto subiektywnie nie widzę jej w koronie Agaty.

A jeżeli kolejne książki, po Ostatnim śladzie, są lepsze sięgnę z pewnością przynajmniej do jeszcze jednej pozycji tej autorki. Jak sama przyznaje, napisanie jednej książki zajmuje jej ok. 1,5 roku.

Książka, głównie za pomysł na fabułę oraz utrzymywanie uwagi czytelnika, oraz za pogłębiony obraz psychiki ludzkiej i motywów postępowania: 4,0/6

Lektorka, za dykcję, jesienną, zmysłową barwę głosu i, oczywiście za wielokrotne wywołanie we mnie skojarzeń z aromatem kawy, ba zmuszenie mnie do picia tejże: 4,5/6

Tu mała próbka dla tych, którzy podchodzą do audiobooków, jak ja kiedyś, jak pies do jeża:

 

Komentarze

comments

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge