Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

Musimy porozmawiać o Kevinie – w czym tkwi twój problem, ty mały gówniarzu?

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - cze• 17•13

musimyporozmawaicokeviniePo przeczytaniu tej książki, tego dnia z pewnością mocniej uściśniesz swoje dzieci do snu. Mnie przypomniała się też historia koleżanki ze szkoły podstawowej. Miała ona dwóch braci. Jednego starszego, drugiego młodszego. Starszy, po latach wylądował w więzieniu, młodszy – został księdzem. Dwa końce tego samego kija. Dlaczego tak  się dzieje, że jedno z rodzeństwa, wychowane w tej samej rodzinie idzie drogą najbardziej przerażającą? Moim zdaniem, mówienie, że kocha się dzieci jednakowo  i zawsze jednakowo traktuje nie jest prawdziwe.  Myślę, że kluczem są emocje. Ale te autentyczne. To co rzeczywiście czujemy do własnego dziecka a nie co mu pokazujemy wystudiowaną pozą. 

Wcale nie musi być tak, co pokazuje dobitnie Lionel Shriver  w Musimy porozmawiać, że przekazujemy czystą i dokładnie w taki sam sposób miłość swoim dzieciom.

Dla mnie Musimy porozmawiać o Kevinie, to prowokacyjne zaproszenie każdego czytelnika, rodzica, obywatela do zastanowienia się nad tym – jaką rolę odgrywamy w życiu innych? Czy czasem nie jest tak, że nakręcamy, pozornie niewinni, spiralę zła.

A druga, bardzo poważna kwestia, czy rzeczywiście kobiety z automatu są predystynowane do macierzyństwa i bezwarunkowego kochania dzieci? Czy jeżeli kobieta mówi nie lubię dzieci, drażni mnie ich płacz itp. – czy czasem nie powinniśmy jej posłuchać? Czy każda kobieta powinna, z naciskiem na powinna, realizować się przede wszystkim w roli mamy?

Książka, jak dla mnie, całkowicie odrealnia kwestię powinnościową, podważając całkowicie tezę, że miłość macierzyńska jest w nierozwiązywalnym pakiecie ze słowem kobieta.

Mama Kevina, gdy był jeszcze „słodkim” bobaskiem, ustawicznie płaczącym, mając dość bycia mamą wybucha, mówiąc synowi:

W czym tkwi twój problem, ty mały gówniarzu?  Jesteś dumny, że niszczysz życie swojej matce? – uważnie posługiwałam się cienkim głosem, jaki zalecają wszyscy eksperci. -Tatusia umiesz oszukać, ale mamusia doskonale wie, jaki z ciebie numer. Jesteś małym śmieciem, prawda?  

Czy przypomina to chociaż w zarysie miłość macierzyńską?

Macierzyństwo może być trudne. Bardzo trudne, zwłaszcza emocjonalnie. Ja sama, kiedy urodziłam pierworodną córkę przeżyłam coś na kształt szoku. Nie wiem, co sobie myślałam o wychowywaniu dzieci przed. Już nawet tego nie pamiętam. Jednego jestem pewna – nie wiedziałam, że to jedno z cięższych, ogromnie odpowiedzialnych i trudnych wyzwań w moim życiu.

Kto jest odpowiedzialny za to, co dzieje się z naszymi dziećmi? Dlaczego działają jak działają i, dlaczego niektóre są zdolne do tego, co zrobił Kevin?

(…)odpowiedzią, jeśli w ogóle jaka istnieje, są rodzice (…)Mozesz postawić wszystkie swoje dolary na to, że ci chłopcy nie mieli się do kogo zwrócić. Nikomu tak naprawdę nie mogli się zwierzyć ze swoich problemów, nie mieli nikogo, komu mogli zaufać. Gdy kochasz dzieci, gdy jesteś po ich stronie, spędzasz z nimi czas, zabierasz na wycieczki do muzeów i na miejsca historycznych bitew, wierzysz w nie i interesujesz się tym, co myślą, to własnie wtedy taki smutny koniec ich problemów nie nastąpi. A jeśli mi nie wierzysz, to zapytaj Kevina! 

Dlaczego książka jest tak popularna? Tu też Kevin ma dosadną odpowiedz -jest popyt, jest podaż. Proste. W tym sensie, każdy z nas, oglądający krwawe filmy, nakręcający reportaże,piszący książki o mordercach, itd. ma w pewnym sensie ręce ubrudzone krwią.

O czym więc jest książka? Dla mnie przede wszystkim o szacunku dla wyborów innych ludzi. Albo dosadniej, o szacunku do własnych wyborów. O bardzo trudnej miłości macierzyńskiej. Ale trudnej z racji tego, że pojawienie się małego dziecka, zwłaszcza dziecka bardzo wymagającego, jest spotkaniem ze sobą samym. A to spotkanie może wydobyć z nas najciemniejsze barwy naszej osobowości.

O tym, by nie wywoływać presji na bezdzietnych małżeństwach, tak, by 1+1 nie musiało w podtekście zawierać w sobie powiększania rodziny.

O tym, że dzieci doskonale i bezbłędnie wyczuwają nasze prawdziwe emocje w stosunku do nich – nie deklarację czy pozy. I właśnie ta prawda najmocniej kształtuje nasze dzieci, w dużym stopniu (nie napisałam całkowicie!) determinując kształt ich przyszłego życia.

Komu polecam?

Tym, którzy mają dzieci. Tym, którzy nie boją się pójść o krok dalej, żeby zobaczyć więcej. Tym, których interesuje temat macierzyństwa. Odradzam czytanie książki po niedawnych stratach w rodzinie lub gdy jesteś w nastroju depresyjnym.

Autorka bardzo mocno wchodzi w świat emocji – i to tych najtrudniejszych.

Książkę odłożyłam na półkę z wielkim pytaniem do samej siebie – czy na końcu, po wszystkim, byłabym w stanie zrobić to, co zrobiła matka Kevina dla niego… i samej siebie? Ciężka emocjonalnie pozycja, jednak warto przeczytać.

Komentarze

comments

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

2 Komentarzy(e)

  1. kurs pilarza pisze:

    Oglądałam film i bardzo mi się spodobał, teraz czas na książkę !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge