Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

Kwietniowe spotkanie blogerów książkowych w warszawskim Tarabuku

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - kwi• 14•13
tarabuk

Tarabuk
fot.www.warszawa.pogodzinach.pl

Rozruchowe spotkanie blogerów książkowych wystartowało tuż po godz. 12. trzynastego kwietnia. Szkoda, że to nie piątek, tylko pospolita sobota.

Pierwsze nieśmiałe spojrzenia, rzucane zaraz po wejściu, prawie natychmiast przeszły w, tuż po przedstawieniu się, rozmowy o … książkach rzecz jasna. Co wydaje się takie zaskakujące, prawda?Smile

Nie mogło oczywiście zabraknąć odpowiedniej oprawy spotkania. Książki, kawa wokół – i my, usadowione (wszak były same blogerki i rodzynkowy organizator spotkania,  Grzegorz Lindenberg , właściciel czytanieszkodzi.pl) w przepastnych kanapach i na miękkich fotelach.

Przy blasku zapalonej lampy. Każda uzbrojona w filiżankę kawy  z ciachem domowej roboty. Nawet wiosna postanowiła nas wesprzeć, pokazując nieśmiało ale konsekwentnie, wytęsknioną szatę. Ruszyłyśmy z kopyta z dyskusjami.  W części trzymając się przygotowanego przez Grzegorza programu a w części ulegając spontanicznym podszeptom, wynikającym z potrzeby chwili.

Co straciłaś nie będąc na spotkaniu? 

Ano nie dowiesz się, jak czytać więcej książek – nawet jedną dziennie (!),  mając szczury obok siebie – jak zrobiła to Basia, autorka bloga Poza psem.

Nie wysłuchasz, jakie są nasze powody prowadzenia blogów książkowych. I dlaczego tak a nie inaczej nazwałyśmy swoje blogi. I w którą stronę będzie się rozwijać blog każdej z nas. I strona …Grzegorza, oczywiście.

Nie dowiesz się, jak można ocenić po okładce popularność danej książki.

Nie wysłuchasz historii Jakuba Bułata o tym, jak można, z sukcesem i wbrew wiejącym w oczy wiatrom, prowadzić księgarnię wśród aromatu kawy i jeszcze dodatkowo zrobić z tego rodzinny biznes. I nie dowiesz się skąd wzięła się nazwa księgarnio-kawiarni. I jak to wiąże się z Sindbadem.

I nie dostaniesz przedpremierowego egzemplarza książki Nauczyciel sztuki, z autografem, od debiutującego autora, Woj­ciecha Kło­sow­skiego. Nie mówiąc już o poznaniu jego osobistego adresu e-mailowego.Smile

nauczyciel_sztukiJak przyznał, napisał książkę (ponad 500 stron) w pół roku, bo sam był ciekaw, jak potoczą się losy jego bohaterów. A najdziwniejsze i zaskakujące jest połączenie tematyki książki z profilem jej wydawcy. Można się zadziwić. A jednocześnie to dobry przykład na to,  żeby pukać do każdych drzwi, nawet, albo przede wszystkim jeśli z góry zakładamy, że coś jest niedorzeczne.

Na koniec spotkania, przypomnieliśmy sobie, że już w maju  (16–18 maja) uczta dla każdego bibliofila –   War­szaw­skie Tar­gi Książki. I być może, będzie to data kolejnego spotkania blogerów książkowych?

p.s. Zdjęcia są, a jakże, uwięzione w komórce. Nawet dziś książę nie dał im chwilowo rady. Ale będę walczyła.

Komentarze

comments

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

2 Komentarzy(e)

  1. Mimi pisze:

    Bardzo bardzo żałuję, że nie mogłam być :( Mam nadzieję, że poznamy się na następnym spotkaniu! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge