Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

„Kobieta z wydm” – bądź wolny tu gdzie jesteś, z tym co masz?

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - sty• 22•13

Wyobraź sobie, że pewnego dnia wychodzisz z domu, aby jako entomolog – hobbysta, wykorzystując urlop, odnaleźć w nadmorskiej wiosce rzadki gatunek owada. Podczas niewinnej wyprawy trafiasz do wioski zbudowanej na piasku, gdzie wszystko kręci się wokół piasku. Pijesz wodę z piaskiem, piasek wchodzi w każdy por Twojej skóry, mieszkasz w rozwalającym się domu, w piaskowej, dziesięciometrowej jamie. Twoja praca to codzienne, żmudne wybieranie piasku. A do tego wszystkiego jesteś więźniem tego piasku, bo…

Fabuła skomplikowana nie jest, jednak nie o nią tu chodzi. To tylko tło do wielorakiej interpretacji, tej niepozornej książki. I to już był pierwszy, zaskakujący moment. 183 strony, pomyślałam. Książka na dwa wieczory. Akurat. Smakując ją zostałam z nią dłużej.

Więc o czym jest Kobieta z wydm?

Mogę powiedzieć o czym jest dla mnie. I myślę, że dla Ciebie może być o czymś innym. O wolności i jej braku. O tym, że sami dla siebie jesteśmy najsurowszymi strażnikami we własnym więzieniu schematów. O tym, że trzeba ciągle płynąć na fali swojego życia, podchodząc do niego refleksyjnie. O tym, że wolność nosimy lub nie, w sobie.

Akcja powieści może być równie dobrze umieszczona na zesłaniu syberyjskim. Albo w jakimkolwiek więzieniu, z którego nie ma ucieczki.

Więzieniem może też być, może nawet przede wszystkim nasz własny umysł.

Jako powieść metaforyczna może pokazywać, jak działa państwo totalitarne, gdzie piasek jest przedstawicielem władzy.

Główny bohater, mężczyzna przechodzi, jak dla mnie, różne fazy zniewolenia.

Od zaciekawienia, chęci niesienia pomocy poprzez złość, gniew, nazywanie sytuacji absurdem, niedowierzanie (nie będzie więc drżał na sam widok kłódki, nie sprawdziwszy nawet, czy jest zamknięta), nadzieję, kreatywność w wymyślaniu  rozwiązań patowej sytuacji (jeśli tylko nie zniechęcą go trudności i jeśli rzeczywiście ma zamiar walczyć, to gra jeszcze nie jest zakończona,o,nie!), paraliż (spazm udawanej śmierci), myśli samobójcze aż po chęć zemsty, aby ostatecznie, na koniec … Co na koniec – znajdziesz w książce 😉

Czym jest więc piasek, to małe coś o przekroju 1/8 mm, tak małym w swej formie a tak potężnym, że zasypuje nawet wielkie mocarstwa?

Dla mnie piasek może być czymś co dobrze znam. Co jest stałe, bezpieczne. Strefą komfortu. Jednak – jak piasek powieściowy, jego właściwością nie jest i nie może być stałość. On ciągle jest w ruchu. Zupełnie jak z człowiekiem. Jest takie powiedzenie jak stoisz w miejscu, to się cofasz. I… wypadasz z gry, tkwiąc cały czas w swej ułudzie.

A może właśnie nieposiadanie formy jest najlepszym wyrazem siły? I dalej –wszystko, co posiada formę, jest ułudą.Jedynie pewny jest ruch piasku, negujący wszelkie formy…Wszystko to, co ma na nas i nasze życie wpływ to to, czego nie możemy dotknąć.

I dla mnie takie też jest jedno z przesłań.

Życie ludzkie nie powinno być rozerwaną na części księgą, lecz solidnie oprawionym tomem, mówi mężczyzna. Dlaczego więc ludzie tkwią w warunkach, które już dawno uwierają? Dlaczego nie podążają za swoją wolnością? Wyjaśnieniem jest dialog kobiety z przybyszem:

– (…)czy żyje się tu tylko po to, by kopać piasek?

– Przecież nie możemy po prostu uciec stąd nocą, prawda?

– Ależ tak, możecie! Przecież to proste! Jeśli tylko zechcecie, to wszystko jest możliwe! – Nie, to nieprawda-(…) Wioska istnieje własnie dzięki temu, że pracujemy pilnie jak pszczoły przy usuwaniu piasku.

Mężczyzna też w zasadzie uciekł z własnego domu, którego ramy więzienne wyznaczała praca, powierzchowne kontakty i związek bez wielkiej miłości. Brzmi jakoś znajomo?

Uciekł, jak się okazuje do drugiego wiezienia. To odczytuję jako tezę, że człowiek nie może być nigdzie wolny. Czego by nie zrobił – musi się komuś i/lub czemuś podporządkować. Czy to będzie system w państwie, praca, czy własna rodzina.

Bo tylko w powieściach i filmach zdarza się lato wypełnione oślepiającym słońcem.  W rzeczywistości istniały tylko drobnomieszczańskie niedziele. (…) Wszyscy to znają, ale nikt nie chce być uważany za głupca, który dał się nabrać, więc stara się na tym szarym płótnie malować imitację iluzorycznego festynu. 

A może nie potrafimy być wolnymi ludźmi? Dlatego malujemy swoją codzienność oszukując się? Swoją wolność przykrywamy kurzem banalnej codzienności.

Zatem jedyne co można zrobić to poddać się temu, co płynie.

Kobieta – poddaje się dosłownie, codziennie wykonując swoją ciężką, syzyfową pracę. Przybysz-być może dlatego, że jest z innego świata, chce się temu poddać wykorzystując zasady aikido. I tak rodzi się w jego umyśle pomysł na skonstruowanie statku-pustyni, który będzie w ciągłym ruchu. Na krótko jednak.

W trakcie lektury nie miałam pomysłu na sensowną interpretację w dwóch miejscach.

W jednym z nich aż ponownie przewróciłam kartki wstecz – zastanawiając się, czy na pewno mój egzemplarz książki ma wszystkie strony. Miał. Tylko Abe Kobo raptem, bez ostrzeżenia i związku, nie wiedzieć czemu przeszedł do monologu wewnętrznego na temat psychicznej choroby wenerycznej. Nie bardzo rozumiem jaki był tego cel.

Czy miłość, w każdym jej wymiarze, która mogłaby być ratunkiem przed nami samymi, dając nam upragnioną wolność, jest skażona naszym sposobem myślenia? A przez to z góry – chora? Tego wątku chyba nie zrozumiałam.

Elementem do poprawy są wątki erotyczne – które dla mnie nimi nie są. Wrzucone raptem w treść, napisane w mało erotyczny sposób – jeżeli nie były zabiegiem celowym, są, w tej wersji zbędne.

Na okładce wydawca napisał: (…)magnetyczna siła tajemniczej kobiety, z którą mieszka, sprawia, że to co dotąd było przekleństwem, staje się sensem jego życia. 

Nie bardzo mogę zgodzić się z opcją magnetycznej siły tajemniczej kobiety. Dla mnie ani ona tajemnicza nie była, ani nie miała magnetycznej siły.  Zaczęłam więc zastanawiać się, co lub kogo uosabia tytułowa kobieta z wydm. Szczęście zamknięte w prostocie dnia codziennego? Czy po prostu, życie w którym liczą się tylko nasze instynkty i które zamyka się, tak naprawdę w zaspokajaniu podstawowych potrzeb? A jego cel i sens to tylko zachowanie gatunku?

I miałam jeszcze jedną refleksję w tym kontekście. Może dotarcie do sedna siebie samego, wyraźne zobaczenie tego, o co nam konkretnie chodzi w życiu i czego potrzebujemy, możliwe jest tylko gdy będziemy żyć w warunkach totalnego minimalizmu, jedząc, pijąc i… słuchając ciszy? I w tej ciszy i z niej zrodzi się nasza prawdziwa wolność?

I może Abe Kobo, mówi, opisując wolność bez chodzenia – bądź wolny tu gdzie jesteś, z tym co masz?

Moja ocena: 5+/6 – za pomysł, i spore możliwości interpretacyjne.

Komentarze

comments

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

6 Komentarzy(e)

  1. Brzmi ciekawie, z japońską literaturą nie miałem jeszcze do czynienia, czy jest coś, od czego warto zacząć?

    • Pokój książek pisze:

      Ja swoją przygodę z literaturą japońską zaczęłam właśnie od „Kobiety z wydm” i od „Po zmierzchu” Murakamiego.
      I mam już dwa wnioski – Murakami mnie nie zaczarował. Jednak z ciekawości, przeczytam jeszcze jedną z jego książek.
      Za to Abe Kobo mnie zaczarował. I z pewnością, dzięki niemu, częściej będę zaglądała do tego zakątka świata, pozdrawiam Małgorzata

  2. Kappa pisze:

    Przeczytam na pewno :) Choć powiem, że jedynym japońskim autorem jakiego czytam to Haruki Murakami

  3. Adrianna pisze:

    Książkę przeczytałam dobre 3-4 lata temu, a dalej jest jedną z tych, które wywarły na mnie ogromny wpływ. I przyjmuję tylko jej jedną interpretację: dla mnie książka pokazuje, jak ułomnym i słabym jest człowiek, który mając ideały i cele – zmienia je, bo sytuacja się zmieniła. Czyli co, one wyparowały? Dla mnie największym złem, jakie człowiek sobie wyrządza, to odstępowanie od własnych przekonań, bo zmieniła się sytuacja. Kiedy przestajemy być ludźmi, a jesteśmy tylko popychadłami dla losu?

    • MałGocha Książki Rządzą pisze:

      Adrianno – podoba mi się Twoja interpretacja. Ciekawi mnie jednocześnie – dlaczego przymujesz tylko jedną interpretację? Czy to nie podpada również pod zakopywanie się samemu w piaskowej wiosce? Jedno jest pewne – książka,nie pozostawia człeka obojętnym :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge