Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

Klub radości i szczęścia”Amy Tan, czyli najważniejsza jest nadzieja

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - cze• 15•17

klub_radosci_i_szczesciaNiestety. Z wielkim żalem. Przede mną jeszcze tylko dwie książki Jej autorstwa. Przy tych, które już za mną- wsiąkłam. Amy Tan skradła moją uwagę i serce. Do tego stopnia, że czytam ciagiem już czwartą książkę, którą napisała i którą przetłumaczono na język polski. Amy Tan – autorka m.in. Klubu radości i szczęścia. Każdemu życzę takiego debiutu, jakim jest ta pozycja. 77 tygodni na liście bestsellerów New York Timesa. Nawet sam Stephen King zadedykował Amy Tan swoją biografię Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika.

Nie wiem jak ona to robi, ale dotyka w każdej książce sedna ludzkiego życia. Odnoszę też wrażenie, że każde, dosłownie każde zdanie zostało przemyślane. I nie znalazło się w książce bez powodu. W tej książce motyw przewodni to matka i córka. Konflikt pokoleń. W różnych historiach.  Tu – matka, widziana oczami córki już mieszkającej a często urodzonej w USA Amerykanki chińskiego pochodzenia, to zupełnie inna kobieta niż matka- Chinka z krwi i kości. Wbrew tytułowi szczęście i radość to towar mocno deficytowy w tej książce.

Zamiast niego można towarzyszyć kolejnym kobietom (bo to one są, bez względu na imię, głownymi postaciami i na nich skupia się autorka) w ich bólu, bezsilności. Obserwować z boku jak cierpią od najmłodszych lat. Z różnych powodów. I jak rodzi się w nich głęboko ukryta siła.

Bo matka wygnana przez rodzinę musiała zostawić swoje dzieci pod opieką „najbliższych”. Bo inna matka uciekając przed Japończykami, przeczuwając śmierć w wyniku ciężkiej choroby porzuciła bliźniaczki na drodze, zostawiając im kosztowności, krótki list dla tych, którzy je odnajdą i się nimi zaopiekują oraz zdjęcie prawdziwych rodziców. Bo małe jeszcze dzieci musiały zmierzyć się z życiem, po tym jak cała rodzina spłonęła w domu rodzinnym. Bo widok psa, uciekającego z ludzką ręką w pysku to nierzadki widok. Bo nieświadomą niczego dwulatkę przyrzeczono już jako żonę niewiele starszemu chłopcu. Bo zgodnie z nienaruszalną chińską tradycją musiała postapić zgodnie z wolą rodziców i wypełnić swoje przeznaczenie. Od takich przykładów aż kipi na 325 stronach książki. Każda z historii, zupełnie jak Chiny opowiada o cierpieniu. Zmieniają się tylko odcienie kolorów.

Skąd więc taki tytuł? Wbrew temu, co czuły na codzień kobiety, aby przetrwać:

Postanowiłyśmy dalej urządzać przyjęcia, udając zarazem, że tydzień to cały rok, a my świętujemy nadejście nowego, możemy więc pogrzebać wszystko zło wyrządzone każdej z nas w ciągu tygodnia. Nie wolno było mieć złych myśli. Ucztowałyśmy, śmiałyśmy się, bawiły w rozmaite gry, przegrywały i wygrywały, opowiadały zabawne historyjki. Tydzień po tygodniu pomagało nam to wzbudzać w sobie nadzieję na szczęście, na dobry los. Ta nadzieja była naszą jedyną radością. I z tego wzięła się nazwa naszych skromnych biesiad: Klub Radości i Szczęścia.

To co mnie odrzucało w pewnej chwili od książki to zanurzanie się w kolejne historie wraz z kolejnym rozdziałem. Nie mogłam się skupić na jednym wątku, gubiłam się w opowiadanej właśnie historii.

Postanowłam więc nie skupiać się na tym co i kto tylko na samej treści. Co chciała powiedzieć autorka? O czym chciała mi opowiedzieć? I ten sposób okazał się, dla mnie, kluczowy. Od tej chwili wszystko stało się jasne.

Zrozumiałam, że losy kolejnych, jak się okazało powiązanych ze sobą kobiet, są tylko pretekstem do pokazania czegoś więcej. Nie tylko różnic kulturowych pomiędzy Chinami a USA. Nie tylko konfliktu pokoleń. Czego jeszcze? Jeśli zechcesz – sprawdź sama 😉

Komu poloecam? Tradycyjnie już zakochanym w Chinach. Zdecydowanie nie możesz przeoczyć tej autorki, jeśli temat Chin Cię woła. Ale też polecam matkom i córkom. Może zobaczysz w swojej mamie zupełnie inną kobietę? Może tą, którą była ZANIM stała się matką? To może być ciekawa ale i bolesna wyprawa. Poza tym znów, kolejny raz mam wrażenie, że Chiny to trudny, wymagający – ale jednocześnie fascynujący kraj. Kwintesensja życia (?).

Komentarze

comments

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge