Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

Jak być kobietą, czyli zdrowy feminizm XXI w.

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - mar• 28•13

jak_byc_kobietaW pierwszej chwili po odłożeniu książki pomyślałam  – sinusoida wrażeń.

Rozbiegówka, czyli jakieś 50 pierwszych stron mnie nie zachwyciła. Póżniej, niektóre z rozdziałów, sprawiły, że rozbolał mnie kark od przytakiwania. A końcówka – ostatnie dwa rozdziały,przeważyły szalę na tak.

Książka, którą Caitlin Moran napisała w ciągu zaledwie 5 miesięcy, w moich oczach obroniła się.

Dlaczego?

Bo najogólniej mówiąc to historia mojej przyjaciółki, kobiety jak ja,  opowiadana z poczuciem humoru, który lubię.  Bo to książka o feminizmie. Ale takim, który wyznacza sposób działania, nie bycia, (dlaczego tak to sformułowałam – o tym w książce). Feministce, czyli każdej kobiety w XXI w. Każdej. A przynajmniej, mam nadzieję, wielu z nas. I to takiej, której postawa nie ma nic wspólnego z negowaniem, nienawiścią czy wyrzekaniem się świata męskiego. Ale nie jest też jego naśladowaniem. Co mam na myśli?

O tym też w książce.

Jak dla mnie,  kolejne rozdziały to szukanie odpowiedzi na pytanie – co to znaczy być kobietą? Jaka chcę być? Tak naprawdę? Jaka jestem jako kobieta. I jak się z tym czuję.  Interesujące jest to, że autorka bezkompromisowo rozprawia się z wieloma aspektami kobiecości, pokazując jak często, również ona sama, poddawała się stereotypom. Do czasu jednak.

 (…) Uważałam, że wszystkie moje wysiłki powinny być skoncentrowane na byciu fantastyczną, a nie na robieniu fantastycznych rzeczy.

Sądziłam, że moje wielkie zadanie polega na odkryciu, jaką jestem partnerką w związku poprzez rozwiązywanie quizów w „Cosmopolitan”, skompletowanie odpowiedniej garderoby, nauczeniu się, jak przejść przez dzień w szpilkach i ze szminką na ustach, dobraniu dla siebie odpowiednich perfum, zaplanowaniu ciąży i nauczeniu się, jak być superbiegłą w seksie – nie wychodząc przy tym na totalną dziwkę.” (…)

Wymyśliłam sobie, że kiedy już będę szczupła, piękna, stylowo ubrana, wytworna i pełna gracji, wszystko samo się jakoś ułoży. 

jak_byc-kobieta

Autorka – fot. www.collinspr.photoshelter.com

Książka to też przejście przez labirynt dojrzewania, wczesnej dorosłości, pierwszych doświadczeń seksualnych. Wejście w często kręte, korytarze roli żony, matki i kochanki.

Rozprawianie się z tematem macierzyństwa. Ale nie tego ładnego, powinnościowego, niejako przypisanego, często na siłę, odruchowo i znów stereotypowo do naszej płci. Tylko takiego, które wywołuje w nas skrajne emocje. I ma różne odcienie.  Od euforii hormonalnej, przez ciężki poród po wybraną z rozmysłem i w pełni odpowiedzialnie, aborcję.

Nawet w tym temacie Moran nie tylko nie boi się zabrać głosu – opisując własne doświadczenie z tym związane. I udowadnia, że widzenie kobiety tylko przez pryzmat

matki-karmicielki, matki dającej życie – i cieszącej się z tego bezdyskusyjnie i na zawsze to, często tylko mit.

Oczywiście, nie pomija też tematów naszego wyglądu, mody i wyrażania siebie  poprzez strój.Ale użyteczny, wygodny a nie na pokaz. 

Kiedy kobieta mówi: „Nie mam co na siebie włożyć!’, to tak naprawdę myśli:

” Nie ma co na siebie włożyć ten ktoś, kim dzisiaj mam być.” 

Dostaje się też wysokim obcasom i modelkom, które reprezentują jakieś jedno wielkie zakłamanie, bo Moda jest po to, żeby stać bez ruchu i pozować do zdjęć.

Więc co może zrobić kobieta, feministka w  XXI w. aby być sobą, w pełni szczęśliwą?

Propozycja rozwiązania tego, jakże ważnego dylematu w książce.

Dla mnie osobiście, głos Moran to kolejne potwierdzenie śmiałej hipotezy, że wiek XXI. będzie naszym czasem. Czasem Kobiet.

I to kobiet, rozumianych jako, nowa, inna jakość. A nie – piękniejsza, ale jednak wersja mężczyzny.

Komu polecam? Każdej kobiecie, zwłaszcza tej, która lubi autoironię. I nie boi się iść czasem pod prąd. Puryści językowi, nie lubiący dosadnego podkreślania tego, co czasem takiego podkreślenia wymaga, mogą być rozczarowani.

No i kwestia okładki – myląca, i to bardzo. Książka z pewnością nie jest przepisem na to jak być Perfekcyjną Panią Domu. Nie jest absolutnie żadnym poradnikiem. Moja pięcioletnia córka patrząc na okładkę zapytała:

” mamo, czy ta Pani robi sobie lokówkę z odkurzacza?”

Zatem moja rada – nastawiając się na treść książki, nie oceniaj, nie sugeruj się, nie patrz na okładkę. Absolutnie.

Moja ocena: 5/6

 

 

Komentarze

comments

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge