Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

„Florystka” , czyli czy zło to naprawdę (tylko) brak dobra?

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - cze• 27•15

florystkaKiedy ostatnio czytałaś książkę, która utrzymywała Twoje zainteresowanie przez 609 stron? I to zainteresowanie niegasnące, ustawiczne, niczym niezmącone? Aż chce się zapytać jak ona to robi? :) Gdybym nie była na krótkim, lecz jakże treściwym warsztacie z pisania u Kasi Bondy podczas jednego z Big Book Festiwali (tu o tym pisałam) i gdybym nie słyszała jej na własne uszy :) może miałabym wątpliwości. Ale zdecydowanie nie mam. Wypadkowa wytrwałej regularnej pracy, perfekcyjnej dociekliwości i tego czegoś…

Dlaczego tak wychwalam?

Znalazłam tu przede wszystkim dobrze skonstruowaną intrygę. Chętnie bym zobaczyła jak autorka narzędziowo, czy wizualnie planuje swoją pracę. Bo widać, że wszystko jest tu przemyślane. Bo Pani Katarzyna tworzy coś więcej niż kryminał.Wszystko tworzy spójny, puzzlowy obraz.

Chociaż przez chwilę zwątpiłam w kompozycję intrygi, patrząc na tytuł (i wiedząc już, że florystka matką była także :) oraz po przeczytaniu okładkowego zdania:

Co może zrobić matka, by odzyskać swoje dziecko?

Pomyślałam: no jak tak można w kilku wyrazach zdradzić zabójczynię?… i za chwilę pojawiły się kolejne myśli: spokojnie, od matek to tu się aż roi… I aż do odkrycia, kto zabił, kompletnie nie przeszkadzało mi, że zgadłam kto stoi za dwoma, odległymi w czasie, zabójstwami dzieci.

Bo odnoszę wrażenie, że informacja kto zabił jest… o wiele mniej istotna, niż dlaczego między ludźmi dzieją się pewne rzeczy i jakie mają one implikacje. A to mnie zawsze bardziej pociągało. Bardziej od prostej konstrukcji trup, strach, wykrycie zabójcy, kara.

 

Tym, za co  niebywale cenię autorkę, jest drobiazgowość w opisywaniu kreowanego świata. Chociaż w trakcie lektury miałam kilka razy myśl: o ludzie, stop już, nie przegaduj, zbyt szczególowo to opisujesz, lećmy dalej.

Jednak to mnie nie zniechęciło. Bo widać i czuć :) , że Pani Katarzyna wnikliwie zgłębiła dany temat. I z całą pewnością fakty zbierała nie tylko korzystając z przepastnych  zasobów internetu. W przypadku Florystki z całą pewnością jest to wiedza m.in. o florystyce, harfach, żargonie policyjnym czy topografii Białegostoku. Dowiedziałam się też, co oznacza w żargonie dziennikarskim setka (i nie, nie pije się tego :) oraz, coś, co mnie z racji wykształcenia zaintrygowało do tego stopnia, że będę temat zgłębiać dalej, a mianowicie profilowanie w oparciu o metodę indukcyjną Davida Cantera oraz dedukcyjną Brenta Turveya.

Dla przeciwwagi do poważnego zestawu dochodzą smaczki w postaci oryginalnej pani patolog z tatuażami czy psychicznie chorymi z własnymi klamkami do drzwi.

Widać też, w kolejnych zdaniach, rozdziałach i książkach, że autorka to wrażliwa osoba jednak bez uszczerbku dla analtycznego myślenia. Świetne połączenie.

Czepię się, żeby jednak zbyt kolorowo nie było. No przecież muszę :) nie mogę tylko chwalić :)  jednego z poglądów, wygłoszonego przez, nomen omen (?) psychiatrę, który stwierdził (w pewnych okolicznościach, jakich – znajdziesz w książce):

A czym jest zło? Brakiem dobra. Brakiem dobrych emocji. Najpierw więc z nimi musi się Pani zmierzyć. (str. 474)

Ok, zgodzę się, że zło to również zawiera w sobie deficyt pozytywnych emocji. Ale opisywanie czegoś poprzez brak jego przeciwieństwa? Noc jest tylko brakiem dnia? Nieszczęście – tylko brakiem szczęścia? Serio? Trochę dziecinne widzenie świata :)

Ale, to nawet kropelką w oceanie nie jest. Całość – to majstersztyk. Wróżę Pani Kasi karierę mocno międzynarodową. I cieszę się, że to kobieta jest :)

Reasumując – jeśli lubisz obyczajowe, dopracowane kryminały z dużą dawką psychologii i świetnie rozbudowanymi psychologicznie postaciami a do tego chcesz poznać (serio, jeszcze nie znasz?) naszą rodzimą reprezentantkę soczystego pisarstwa na skalę, nie boję się tego powiedzieć, międzynarodową – bierz i czytaj w ciemno.

A tymczasem u mnie kolejny, po dwóch książkach o/w Chinach (no a jakże :) będzie Okularnik. Już leży grzecznie przy łóżku. Podobno jest jeszcze lepszy. Serio? Strach się bać :)

Komu nie polecam Florystki? Zdecydowanie jeśli jesteś w ciąży albo młodą mamą – odpuść. Książka może przynieść ci, mówiąc eufemistycznie, za dużo emocji o dużym natężeniu.

Komentarze

comments

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge