Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

Dzień Zakochanych…w książkach, czyli 7 książek, którym wyznaję dziś miłość

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - lut• 13•16
Fot. www. eagereader.com

Fot. www. eagereader.com

Był sobotni wieczór. Zamglonym wzokiem wpatrywałam się w białą ścianę. Myśli w mojej głowie grały już w berka na całego.

Jutro Walentynki – to jedna z nich, która akurat w tej chwili pobiegła najszybciej.

No i co z tego? – inna zaczęła ją doganiać.

No jak to, co z tego, – przekornie zauważyła, ta nadal Zwycięzka, – przecież to dzień słodkich wyznań, dowodów miłości i blee, tego całego kiczu wokół.

No świetnie, a jaki to ma związek z książkami? – zapytała rezulutnie Doganiająca.

No właśnie. Ma i to wielki. Przecież Nasza Pani (w sensie ja, bo to Moje Myśli były), kocha nie tylko Tych Ludzi. Ona kocha książki, o książkach, czytać książki, wokół książek, zapach książek, patrzeć na książki, myśleć o nich, wąchać je, słuchać książek, kupować i wypożyczać. A są takie, że miłość do grobowej deski…

Hmmm, przeciągle i po szkocku zripostowała Doganiająca, po czym zamilkła.

No widzisz, musiała przemądrzale i z niekłamaną, złośliwą satysfakcją dopchać Myśl Zwycięzka.

I tak własnie powstał pomysł, aby podzielić się z Wami moimi książkami, które pokochałam, mam nadzieję już do grobowej deski :) I jak się okazuje, jestem poligamistką :)

7 książek, którym wyznaję dziś miłość po grób

pasazerka_ciszyDlaczego właśnie ta? Bo to zdecydowana uczta lingwistyczno-artystyczna. To świadectwo zupełnie nieprzeciętnej jakości życia. Życia zupełnie pod prąd. To książka o podążaniu za pasją, ale przez wielkie P,  o tym czym jest prawdziwa sztuka, o roli prawdziwego mistrza w życiu. O determinacji, wytrwałości, zaangażowaniu. O samoświadomości, pokorze i samorozwoju. O spełnionym życiu.

Lektura tej książki również potwierdziła mi w 100% tezę, że aby wybić się, zrobić karierę przez duże K (i nie mam tu na myśli mozolnego wspinania się po korporacyjnej hierarchii uznania i bytu) trzeba pójść za swoją pasją. Ale pasją która jest palącym od rana do wieczora ogniem. Nie za letnią mrzonką. Pójść za nią, decydując się na wszystko. W  przypadku malarki był to wyjazd z jedną walizeczką do egzotycznego kraju, z egzotycznym językiem. W nieznane ale z pewnością siebie. Bez świadomości jak będzie wyglądał docelowy port. Ale ze świadomością w jakim kierunku chcę płynąć.I oczywiście dlatego, że zdecydowanie jest to książka o Chinach. W wersji nie dla przeciętnego turysty. No cóż – po prostu kocham ją :) (tu pisałam o niej obszerniej: http://www.ksiazkirzadza.pl/pasazerka-ciszy-dziesiec-lat-w-chinach/)

balladyny_i_romanseTa książka rozkochała mnie w sobie  dzięki wnikliwej obserwacji rzeczywistości – aż trudno uwierzyć, że autorem jest facet. I dzięki rewelacyjnemu pomysłowi, ujętemu w karby słów, zdań, rozdziałów. Za wielką, przecudną grę językową. Piękną woltyżerkę skojarzeniowo-ironiczno-absurdalną. Za patrzenie o wiele dalej niż dogmaty i schematyczne życie. Wielka miłość i już :)

(Więcej pisałam o niej tu: http://www.ksiazkirzadza.pl/balladyny-i-romanse-przelom-w-literaturze/)

 

 

kobieta_z_wydmKobietę z wydm, pokochałam za to, czym się dla mnie stała i do jakich refleksji mnie sprowokowała. Dla mnie to piękna, metaforyczna historia o wolności i jej braku. O tym, że sami dla siebie jesteśmy najsurowszymi strażnikami we własnym więzieniu schematów. O tym, że trzeba ciągle płynąć na fali swojego życia, podchodząc do niego refleksyjnie. O tym, że wolność nosimy lub nie, w sobie. Czy szczęście, do którego dąży każdy z Nas, a z pewnością ja, zamknięte jest w prostocie dnia codziennego? Czy po prostu to życie w którym liczą się tylko nasze instynkty i które zamyka się, tak naprawdę w zaspokajaniu podstawowych potrzeb? A jego cel i sens to tylko zachowanie gatunku?

Może dotarcie do sedna siebie samego, wyraźne zobaczenie tego, o co nam konkretnie chodzi w życiu i czego potrzebujemy, możliwe jest tylko gdy będziemy żyć w warunkach totalnego minimalizmu, jedząc, pijąc i… słuchając ciszy? I w tej ciszy i z niej zrodzi się nasza prawdziwa wolność?

I może Abe Kobo, mówi, opisując wolność bez chodzenia – bądź wolny tu gdzie jesteś, z tym co masz?

Mała objętościowo ale z dużą, dla mnie, siłą miłosnego rażenia :)

(tu pisałam o niej więcej:http://www.ksiazkirzadza.pl/kobieta-z-wydm-sila-bez-wyraznej-formy/)

klub_radosci_i_szczesciaJak rodzi się wewnętrzna siła?  Opowiadanie podobnych historii, zdeterminowanych powtarzającymi się problemami pokoleniowymi. Sens odpuszczania rodziczona_kuchennego_bogaom aby iść dalej.  Ale też skomplikowane i jedyne w swoim rodzaju więzi i relacje matki z córką. Po lekturze jednej z dwóch książek Amy Tan, zobaczyłam w swojej mamie zupełnie inną kobietę. Kobietę, którą była ZANIM stała się matką. Lektura tych książek może stać się ciekawą ale i bolesną wyprawą. No i tradycyjnie dla mnie, pokochałam za pokazanie kolejnej części albo jeśli wolisz, oblicza Chin. I znów, kolejny raz mam wrażenie, że Chiny to trudny, wymagający – ale jednocześnie fascynujący kraj. Kwintesensja życia (?). Kocham pisarstwo Amy Tan :) (tu więcej o tych książkach: http://www.ksiazkirzadza.pl/klub-radosci-i-szczesciaamy-tan-czyli-najwazniejsza-jest-nadzieja/ oraz http://www.ksiazkirzadza.pl/zona-kuchennego-boga-czyli-po-swoja-wolnosc-mozesz-siegnac-tylko-ty/)

bojowa_piesn_tygrysicyNie mniej kocham, pozostając w azjatyckich klimatach, książkę, która wywróciła do góry nogami moje myślenie o wychowywaniu dzieci. I miejscami, jak to czasem w/z miłością bywa, wkurzała mnie i irytowała niezmiernie :)

Czy wychowanie dziecka przed telewizorem z ciągłą pochwałą najmniejszej pierdoły, jakiejkolwiek jakości rysunku czy jakiegokolwiek występu tanecznego, nie jest czasem tak naprawdę zaniżaniem możliwości własnego dziecka?

Czy to nie jest przejaw małej wiary w jego umiejętności i możliwości?

Jak stwierdziła sama autorka – Nic nie jest pyszną zabawą, jeśli nie jest się w tym wyjątkowo dobrym. A żeby być w czymś dobrym, trzeba na to ciężko pracować. Dzieci same z siebie nie mają potrzeby oddawać się pracy. Zamiast zmuszać je do ćwiczeń i niekończącej się praktyki, amerykańscy rodzice pozwalają im poddawać się już na starcie.

I ten argument mnie przekonuje. Osobiście nie pochwalam besztania dziecka na każdym kroku. I nazywanie go, jak zrobiła to mama chińska, śmieciem.

Jednak – po lekturze zaczęłam się zastanawiać, czy rzeczywiście wyrazem większej miłości do dziecka, myśleniem przyszłościowym, nie będzie zwiększenie wymagań w stosunku do jego osiągnięć?

(więcej o książce znajdziesz tu:http://www.ksiazkirzadza.pl/bojowa-piesn-tygrysicy-w-tym-szalenstwie-jest-metoda/

sufi_shafakPodobno, są dwie teorie, kochamy ludzi podobnych do siebie albo pociągają nas ludzie, którzy się od nas różnią. W  przypadku tej pozycji z mojejstrony to uczucie do kogoś podobnego do mnie.Przeglądałam się w niej, niemalże cały czas, jak w lustrze. To o na sprowokowała mnie do pytania: czy chęć zostania matką jest wrodzona czy narzucona? Skąd mam wiedzieć, które fragmenty mojego życia uznać za naturalne a które za środowiskowe?

Dla mnie osobiście, Czarne mleko to dialog, w którym jeden kobiecy głos,  chociaż nie wątpię, że reprezentant wielu, głosikami kilku malutkich Calineczek, porusza problem wielowiekowej walki. Zwłaszcza tej wewnętrznej, walki kobiet o wolność, odrzucenie kajdan powinności i obowiązków narzuconych ramami patriarchalnego świata. Czy same dajemy sobie prawo do bycia sobą prawdziwą? Nawet, gdy pojawią się dzieci? Jaką cenę za to płacimy?

(tu napisałam o niej więcej:http://www.ksiazkirzadza.pl/czarne-mleko-mysle-wiec-jestem-ale-czuje-wiec-moge-byc-wolna/)

jeszcze_jedna_milaJak mogłabym nie zakochać się w tej kobiecie? I tej książce, rzecz jasna? Kobiecie, która jest żoną i matką… dla pięciorga dzieci (trójki biologicznych dzieci i dwójki dzieci, dla kórych jest macochą) a do tego biega regularnie w ultramaratonach, w ekstremalnych warunkach?

A to jej styl życia a nie jednorazowy wyczyn. I to nie wszystko. Kim jest człowiek zdolny osiągać takie cele? Jak wyglądają treningi i codzienne życie takiej osoby? No i JAK ONA TO ROBI? W jaki sposób godzi ze sobą te wszystkie role? Jak wielokrotna zwyciężczyni radzi sobie z pokonywaniem słabości i niechciejstwa na długich trasach. Bo, jak każdy człowiek, pomimo ragularnych, wytwałych treningów, nadal takie okresy miewa.

Dla mnie to książka o życiu. A to jest bardzo podobne do maratonu. Musisz rozłożyć siły, wiedzieć jak i co zrobić, żeby nie zrezygnować z biegu. Porzucić myśl, że Ty wszystko sama, niczym Zosia-Samosia. I nauka, która znana jest chyba większości. Tylko nieliczni działają w zgodzie z nią – tylko wytwałością i codzienną konsekwencją jesteś w stanie iść do przodu ciągle i ciągle a nawet osiągnąć to, co sobie wymyślisz. To wymaga wiele pracy, owszem. Ale ściganie się z samą sobą – to może być jeden z bardziej rozwojowych celów życiowych. Żeby już nie przegadywać – bieganie ultra, dla mnie, to metafora życia. Kwintesensja. No nie było mowy, żebym jej nie pokochała :)

(tu więcej o tej miłości: http://www.ksiazkirzadza.pl/jeszcze-jedna-mila-pam-reed-czyli-najwazniejsze-rzeczy-dzieja-sie-w-twojej-glowie/)

A Ty jesteś zakochana/zakochany w książkach? Masz jakieś miłości do grobowej deski?

Tylko nie pisz, że te co ja, bo będę zazdrosna :) 😉

Komentarze

comments

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge