Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

Królowa Zimnych Wód – w chwilach zwątpienia

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - mar• 13•12

Jestem autentycznie zafascynowana Lynne Cox. Książkę jej autorstwa przeczytałam kilka lat temu, ale nadal ją pamiętam. W „Królowej zimnych wód”, bo o niej mowa,  zdradza krok po kroku w jaki  sposób osiągała swoje spektakularne sukcesy.I pokazuje dobitnie, że sukces to efekt końcowy tzw. dupogodzin, czyli ciężkiej, regularnej pracy.

Oprócz tego, że jest długodystansową pływaczką, z pewnością kobietą sukcesu i to przez wielkie S, pobiła wiele  rekordów światowych, dokonała rzeczy podobno  niemożliwych – dla mnie osobiście jest wzorem, mistrzynią wychodzenia z własnej strefy komfortu, uporu, konsekwencji, determinacji w osiąganiu kolejnych celów oraz żywym przykładem na to, że granice tego co niemożliwe wyznaczamy sobie same.

Od najmłodszych lat (zaczęła pływać w wieku 9 lat) wiedziała dokąd zmierza (!). Już w wieku 15 lat pobiła rekord świata kobiet i mężczyzn w pływaniu przez kanał La Manche.

W kolejnych latach pobijała rekordy lub była pionierką w przepływaniu Cieśniny Cooka, Cieśniny Beringa, Cieśniny Magellana i wielu wielu innych aby dokonać niebywałego wyczynu, który wprawił w osłupienie lekarzy i fizjologów – przepłynąć milę w wodach Antarktyki w wodzie o tem. 2 stopni powyżej zera.

Lynne w swoich wspomnieniach jak na tacy zdradza swoje sekrety realizowania marzeń. Przytoczę tylko kilka z nich:

1. Od najwcześniejszych lat Lynne dokładnie wiedziała czego chce. Ale to nie wszystko. To, czemu się poświęciła przepełniało cały jej umysł i ciało. Za jej sukcesami stoją wieloletnie, wielogodzinne, systematyczne treningi, podczas których ustawicznie wyznaczała nową granicę do pokonania.

2. Lynne pomimo wielu chwil zwątpienia nigdy się nie poddała. Nawet będąc jeszcze młodziutką, bez sukcesów, nikomu nie znaną dziewczyną miała WIELKIE MARZENIA.

Jak sama stwierdziła:

przez jedenaście lat żyłam nadzieją, mimo, że nie miałam ku temu najmniejszych podstaw.Wierzyłam, chociaż trudno było w cokolwiek wierzyć.

3. Każdemu treningowi poświęcała siebie całą. Stale wychodziła z własnej strefy komfortu. Każdy trening był okazją do pokonywania samej siebie – swoich słabości, ograniczeń ciała.

4. Często – szczególnie w chwilach zwątpienia podczas rozmów samej ze sobą mówiła:”Dam radę. Potrafię”. Cały czas wierzyła w realizację swoich dużych marzeń.

Reasumując. Ja książkę nadal pamiętam. Czyta się ją jak dobry kryminał, z wypiekami na twarzy.

Polecam Ci, zwłaszcza w chwilach zwątpienia, jako Twój osobisty kop w pupę.

Komentarze

comments

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge