Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

City Girl, czyli jak skutecznie realizować swoje marzenia. Pomimo.

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - kwi• 20•13

city_girlJak będąc  dziewczyną z wykształceniem muzycznym, bez  bogactwa i pozycji na którą pracuje kilka pokoleń, zrealizować swoje wielkie marzenie? I to zaledwie w ciągu jednego roku. Zaczynając od zera, w niezbyt przychylnym środowisku?

Lubię takie książki. Autentyczne, niewydumane. Opowiadające bez ubarwiania prawdziwą historię. Historię niezwykłej kobiety.

Suzana S. chciała zostać traderką. Aby zdobyć ten zawód, pracować w nim i co chyba najważniejsze – utrzymać się na powierzchni trzeba mieć zdecydowanie zestaw pewnych cech osobowości. Bo wiedza, ustawicznie uzupełniana to w przypadku tego zawodu tylko początek.

Dlaczego i jak  Barbara Davies, wcześniej Stcherbatcheff, pisząca pod pseudonimem Suzana S.dostała się do świata finansów, przez wielkie F, czyli na londyńską giełdę?

Praca w ciągłym stresie, i to ogromnym. Kończenie dnia na parkiecie giełdowym np. z zyskiem lub stratą kilku milionów funtów – może rodzić spore emocje. Do tego ogromny refleks, inteligencja i bystrość. A to tylko początek, bo dziewczyna traderka to coś pomiędzy dinozaurem a świnką w balecie. To zawód mocno opanowany przez testosteron. I to w dodatku w większości w wydaniu samców alfa.

Autorka jest też żywym przykładem na to, że nasze zwlekanie, zniechęcenie, brak energii  to wynik tego, że żyjemy wbrew sobie. Wykonując zawód, obowiązki, czynności, które kompletnie nas nie ekscytują. Tylko prawdziwa pasja i ukochanie tego, co się robi, pozwala w dłuższej perspektywie wytrwać. A ona była bardzo zdeterminowana.

Tej nocy spałam jak zabita. (…) Nic mi się nie śniło i kiedy budzik zadzwonił o piątej trzydzieści rano, zrobiłam coś niesamowitego:po prostu od razu dosłownie wyskoczyłam z łóżka. (…) W poprzednich pracach musiałam walczyć ze sobą, aby zwlec się z łóżka i zdążyć na dziewiątą, bo wiedziałam, jaki okropnie nudny dzień przede mną. Tym razem było inaczej… 

W książce sporo jest terminów wprost z giełdy, jednak i autorka i tłumaczka starają się wyjaśnić je czytelnikowi, który z giełdą nie ma nic wspólnego. Jednak, niestety ja nadal nie poszerzyłam zbytnio swojej wiedzy z tego kręgu. Ale traderką nie planuję być.

Jednak jest w książce kilka informacj traktujących o kryzysie, kredytach a które powinny zainteresować przeciętnego Kowalskiego.U mnie wywołały dreszcz przerażenia, potwierdzając moją szczątkową wiedzę  w tych tematach. W jakiej okrutnej machinie jest przeciętny człowiek z dołu hierarchii.

Bo ta książka pokazuje dobitnie hierarchię w stosunkach między ludzmi. Czy tego chcemy czy nie, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy wolimy przymknąć oko, niewiele różnimy się w pewnych kwestiach od naszych neandertalskich praprapraprorzdków.

Nadal wygrywa silniejszy, nadal codziennie toczymy walkę. Tylko teraz w garniturach i z, trochę innymi narzędziami niż kamień, czy kij.

A giełda i praca tradera, to miejsce gdzie walczą najlepsi.

Oczywiście książka dotyka też mocno tematu szklanego sufitu. Pomimo tego, że jest już XXI w. nadal mężczyżni niechętnie dopuszczają kobiety do swoich klubów. A środowisko traderów pod tym względem jest jeszcze bardziej wymagające. Jednak dla Suzany to również nie stanowiło przeszkody.

(…) żaden mężczyzna nie pomoże mi dostać się do wnętrza City. Żaden z nich nie przyjmie mnie do ich klubu. Kiedy wychodziłam z budynku szłam wyprostowana i gotowa do realizacji mojego nowego planu. Nadszedł czas, żeby poszukać  w City dziewczyn. 

Autorce książki udało się nie tylko wejść do tego środowiska, ale sprawić, aby panowie uznali ja za swoją.

Jednak, co ciekawe, aby tak się stało, zarówno ona jak i jej nieliczne koleżanki, musiała zrezynować z wielu atrybutów i zachowań kobiecych. W dużym stopniu stała się kobietą w spodniach, mówiąc kolokwialnie, z jajami. Odkurzyła w sobie sporą dawkę testosteronu. I to sprawiło, że była jedną z lepszych specjalistów w swojej branży.

I zaczęłam też zastanawiać się, gdzie i jak w takim miejscu, przy takim trybie pracy kobieta może zrealizować się jako mama. Wychowując, nie tylko przez godzinę dziennie, swoje małe.  Jak skutecznie realizować się w innych rolach?

Głównej bohaterce opowieści   to się nie udało. Sama przyznała, że nie miała czasu na dzieci, małżeństwo się rozpadło a więzi z rodziną z USA rozluzniły się nieco.

Jednak książka nie dotyczy tylko tematu, jak dojść tam gdzie chcesz, realizując marzenia. To także refleksja nad tym, co trzeba poświęcić, stracić aby dojść wysoko.

To refleksja o tym, co dalej, gdy marzenie jest zrealizowane. I świadectwo tego, że w każdej sytuacji w życiu, trzeba działać w zgodzie ze sobą. I zestawem, nie jedną, wartości jakie wyznajemy.

City Girl - fot. www.sofeminine.co.uk

Autorka City Girl – fot. www.sofeminine.co.uk

 

Giełda, giełda i jeszcze raz giełda, za dnia i w nocy. Ile człowiek może znieść? Czy to był faktycznie ten świat. o który tak zacięcie walczyłam, kiedy przybyłam do City? Rok temu byłam nim podekscytowana, ale teraz czułam, że brakuje mi w nim powietrza.  Trading stał się obsesją i pułapką zarazem. 

(…) Nie mogłam sobie przypomnieć, dlaczego tak bardzo mi zależało, by zostać częścią tego świata. 

Z dołu wydaje się, że jak już będę miała wielkie pieniądze, to wszystkie moje problemy znikną. Życie odtąd będzie cudowne. A jak się okazuje, tak nie jest. Nie zawsze.

Pieniądze, jak w przypadku autorki były głównym, chociaż nie jedynym motywatorem szaleńczego tempa pracy. Milionowa premia na koniec roku to często był standard wśród traderów. Jednak jak się okazuje, to nie rozwiązało wszelkich problemów w życiu autorki.

Od razu przypomina mi się zdanie, kiedyś przeczytane. Wyobraz sobie, że masz tyle pieniędzy, że nie jesteś w stanie ich wydać.

Czy masz wtedy jakieś problemy? Jeżeli nie, to Twoje życie jest szczęśliwe, ty nie masz problemów. Ty jedynie nie masz pieniędzy.

Doskonałym uzupełnieniem książki, jest wstęp Grażyny Piotrkowskiej-Oliwy.

Grażyna Piotrowska-Oliwa fot. www.parkiet.com

Grażyna Piotrowska-Oliwa
fot. www.parkiet.com

To kobieta sukcesu, przez wielkie S. z polskiego podwórka. Pamiętam jak pozytywne wrażenie zrobiła na mnie podczas debaty na jednym z pierwszych Kongresów Kobiet. Jedna z niewielu kobiet, która  dotarła na szczyt i to w dosyć młodym wieku.

Prezes zarządu PGNiG (Orange), wiceprezydent pracodawców RP, członek zarządu ds. sprzedaży PKN Orlen, członek rad nadzorczych: KDPW, ABC Data, Orlen Deutschland i PZU S.A .

Co różni sytuację polskich kobiet sukcesu od londyńskich? Co jest bardzo podobne? O tym w przedmowie.

A jako ciekawostkę, mocno obrazującą nadal stereotypowy sposób myślenia mężczyzn ze szczytów (i nie tylko, prawda?) podaje przykład z własnego doświadczenia:

Z typowo kobiecego punktu widzenia muszę przyznać, że męskie zachowania z Londynu nie różnią się od polskich – takie smaczki, jak oczekiwanie, że jedyna kobieta na spotkaniu poda wszystkim innym obecnym (mężczyznom) kawę, nawet gdy też jest gościem, czy też patrzenie na kobietę-menadżerkę przez pryzmat jej wyglądu to, niestety, wciąż standard zapewne w wielu krajach europejskich.

A ja nadal obserwując kobiety, świat, wydarzenia jestem przekonana, że wiek XXI. będzie wiekiem kobiet. I to tych kobiecych, nie noszących mentalnych spodni.

***

Ciekawy wywiad Anity Błaszczyk z autorką, włącznie z kompilacją rad, jak zdobyć wymarzoną pracę  znajdziesz tu: http://www.parkiet.com/artykul/816441,1257551-Suzana-S—autorka–City-Girl—-Kobieta–ktora-zostala-traderem-w-City.html

 

Komentarze

comments

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge