Książki rządzą – aby za zakrętem było znacznie więcej niż lustro

„Balladyny i romanse” – przełom w literaturze?

Napisany przez: MałGocha Książki Rządzą - kwi• 11•12

Właśnie skończyłam. Mam tak dużo oplatających mnie równoczecześnie myśli, że nie wiem od czego

zacząć ten wpis.

Więc zacznę od końca. I od tego co pewne. Zdecydowanie przyznaję książce notę 6/6. Ma spore szanse zostać moją książką roku. I to pomimo, iż, jestem tego bardziej niż pewna, nie wszystko zrozumiałam. Nie wszystko potrafię zinterpretować. Nie każdą subtelność zdań wyłowiłam.

Na pewno szóstka, nawet z plusem za ironię. Za wnikliwą obserwację rzeczywistości – aż trudno uwierzyć, że autorem jest facet. I  za rewelacyjny pomysł, ujęty w karby słów, zdań, rozdziałów. Jedna wielka gra językowa. Piękna woltyżerka skojarzeniowo-ironiczno-absurdalna.

Dla przykładu, zapadające w pamięć: Gdyby kózka kwiecień plecień, to by ślimak chuj ci w dupę, lub

Moje imię jest Jezus. Jezus Chrystus, ksywka Ichtys. Jestem bardzo popularny, od dwóch tysięcy lat na topie. Występuję głównie w Biblii, która jest obok Hair największym musicalem wszech czasów. (…) Jestem bogiem w Trójcy jedynym. To znaczy, że jedynym bogiem jest również mój Ojciec i Duch Święty. Jesteśmy jednością, aczkolwiek jesteśmy też osobni. Niezły pomysł, ciut skomplikowany. Od początku mówiłem Ojcu i Gołębicy, że ludzie tego nie załapią. (…) 

Całość, podzielona szkatułkowo na trzy części. Pierwsza, to kilka historii osób nam współczesnych, żyjących w Polsce. To Polska Olgi, bogini płacy minimalnej, robiącej zakupy w Biedronce, Janka, pijącego, kradnącego sieroty, Rafała, Bartka, Kamy.Druga – to wielki miszmasz Bogów, żyjących w mieście miast, na górze gór i w chmurze chmur itd…Bogowie, pomimo, że w niebie, żyją jak ludzie, bo to co postanowi kościół (i ludzie) znajduje odbicie w niebie.

Trzecia część to zstąpienie Bogów na ziemię, do kraju w promocji, na miejsce kawy i żelazek, które nagle zniknęły. Od tej chwili nie ma już Piekła, Nieba. Ludzie zostali pozbawieni celowości życia. Nie ma związków przyczynowo-skutkowych, zbrodnia nie rodzi już w oczywisty sposób kary, strzała Erosa dosięga przekornie, łącząc nie te pary, które powinna.

A jak bogowie odnajdują się na Ziemi? Jedni lepiej, inni gorzej. Zupełnie jak ludzie.

Zarabiamy, płacimy rachunki, dajemy radę. Nie jest źle. Można takie życie polubić, zwłaszcza w sytuacji braku alternatywy.

Brak ambicji, wegetacja w M1, poranek szósta rano. Jedzenie, seks, seriale (już nawet polskie, nie tylko brazylijskie), jedzenie kupione w Biedronce, w promocji. Spanie. Następnego dnia to samo. Czy to czasem nie brzmi znajomo?

Czy to nie jest opis życia, a raczej wegetacji sporej części polskiego społeczeństwa?

Nie żyjemy w pełni życia na ziemi, omamieni, czasem opętani, kratami wyimaginowanego świata jaki nas czeka po śmierci. A jeżeli, jak w książce, Niebo zamknięte i niczego nie ma, nic na nas nie czeka po śmierci? Jak może zmienić się nasze życie, gdy w końcu do nas dotrze, że musimy żyć w pełni, nie na bródno, nie udając życia? Nie zamykając go w M1, serialach, braku ambicji. Wegetując?

Musimy się obudzić. Niebo zamknięte. a zespół Feel, Dan Brown, czy Grochola to za mało.

I tak ja odczytuję Balladyny… 

Ja się już obudziłam Ale droga tak daleka, że nie wiem, czy zdążę. Smutne, tym bardziej, że świadomość wzmaga ból.

W lekturze, nie odnajdą się ludzie, którzy korzystając z lenistwa lub konformizmu (jak zwał, tak zwał), zapatrzeni w dogmaty wolą myśleć i żyć schematycznie.

Balladyny…, moim zdaniem, są dla tych czytelników, którzy nie boją się pomyśleć co mogą zrobić dalej ze swoim życiem. Pomyśleć i, mam nadzieję, działać. Dalej, w czasach upadku wiary, obalenia dogmatów. Gdy straszenie karą wiecznego potępienia, wpędzanie w poczucie winy i podsycanie lęku przed kolejnym, pozagrobowym życiem już uwiera.

Ja, po lekturze, zostałam z pytaniem – co innego niż wiara i sieczka popkultury może wyznaczać jakość mojego życia?

Nie mogę się tez oprzeć wrażeniu, że Balladyny, rodząc natychmiastowe skojarzenie z „Balladami i romansami” Mickiewicza (które zapoczątkowały w 1822 r. epokę romantyzmu), może zgodnie z intencjami autora, mają zapowiadać przełom? Przełom literacki, duchowy, życiowy? A może każdy po trochu?

A poniżej, dodatkowo autor o swojej książce:

Moja ocena:6/6

Komentarze

comments

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge